In Boom De Ah Dah Cleansing Korea Review

Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water, Pure and Mild Cleansing Oils


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water, Pure and Mild Cleansing Oils

Hej dziewczyny!

W dzisiejszym wpisie zrecenzowałam dla was aż trzy kosmetyki oczyszczające, mało popularnej jeszcze w Korei marki Boom De Ah Dah - tak przyznaję, że nazwa jest dosyć trudna do zapamiętania, jednak nie ma się co zniechęcać. Do testów wybrałam sobie cleansing water - moja pierwsza koreańska woda oczyszczająca, oraz dwa olejki myjące w wersji pure i mild. Jeżeli jesteście ciekawe jak owe produkty się u mnie sprawdziły, to zapraszam!

Opis Producenta


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water

Jest to specjalnie opracowana woda micelarna, przeznaczona do głębokiego oczyszczania skóry, nie wywołująca podrażnień.



Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils

To delikatne, myjące olejki oczyszczające, które skutecznie usuwają makijaż i przynoszą uczucie odświeżenia skóry. Są odpowiednie dla każdego rodzaju cery, nie wywołują podrażnień.


MILD




PURE


Moja Opinia


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Jak wspomniałam wam na początku - jest to moja pierwsza koreańska woda oczyszczająca, jednak wcześniej stosowałam oczywiście jej europejskie odpowiedniki czyli płyny micelarne, głównie do usuwania makijażu z okolicy oczu i ust. Mimo wszystko zamarzyła mi się wersja wschodnia, no i tym sposobem kosmetyk znalazł się u mnie

Pierwszym, na co należy zwrócić uwagę jest przepiękne, minimalistyczne opakowanie. Urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Jest zupełnie inne od tych, które zazwyczaj serwują nam koreańskie koncerny. Buteleczka wykonana jest z przeźroczystego, delikatnie zamglonego plastiku o pojemności 300 ml.


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Aplikator natomiast ma zupełnie czarny kolor i w tym momencie mam problem jak powinnam go wam opisać, ale mam nadzieję że jest on dobrze widoczny na zdjęciach. Gdy naciśniemy z boku wieczko to z drugiej strony się ono otwiera i ukazuje nam się niewielki otwór - dzięki temu możemy swobodnie regulować ilość kosmetyku, jaką chcemy wylać na płatek.

Jako, że buteleczka jest całkowicie przeźroczysta bez problemu można określić jak wiele produktu nam jeszcze pozostało. Wydajność oceniam na średnią, ponieważ po miesiącu regularnego stosowania zużyłam 1/3 początkowej objętości.


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Konsystencja jest typowo wodnista i bez koloru - wyglądem przypomina zwykłą wodę i nic więcej. Zapach jest przyjemny i naturalny - kojarzy mi się z zielonymi winogronami. Nie jest drażniący i w zasadzie nie zwracam na niego większej uwagi podczas zabiegu.

Produkt stosowałam codziennie wieczorem, jako pierwszy krok w moim wieloetapowym oczyszczaniu cery. Tak jak wcześniej wspomniałam, przy jego pomocy usuwałam makijaż oczu, tj. eyeliner, tusz do rzęs oraz kredkę do brwi, a także okazyjnie jakiś tint do ust. Aplikowałam go najpierw na płatek kosmetyczny, a następnie przyciskałam do powieki i trzymałam tak przez kilka sekund, aby wszystko się ładnie rozpuściło.


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Przyznam wam szczerze, że byłam zaskoczona jego skutecznością. Usuwa on makijaż szybko i bezproblemowo - nie rozmazuje go, jak to niektóre produkty mają w zwyczaju. W zasadzie, można powiedzieć, że nie zostawia po sobie żadnych pozostałości kolorowych kosmetyków. Dodatkowo sporym atutem jest fakt, że działa bardzo delikatnie i nie podrażnia oczy oraz nie wywołuje ich pieczenie czy zaczerwienienia. Jest całkowicie neutralny.

Ale uwaga - początkowo zastosowałam go zamiast pianki i tutaj zupełnie się nie sprawdził - nie dość, że pozostawił po sobie wyczuwalną, niekomfortową warstwę, to w dodatku spowodował nadmierne przetłuszczanie się mojej cery. Z tego właśnie powodu nie mogę dać mu maksymalnej oceny.


Boom De Ah Dah, Pure Cleansing Water


Reasumując, jeżeli szukacie dobrego i taniego produktu do demakijażu to jak najbardziej mogę wam polecić ten kosmetyk. Jest delikatny i nie podrażnia oczu, a przy tym bardzo skuteczny. Możecie zakupić go za ok. 25 zł na G-markecie, jednak z tego co widzę to na chwilę obecną jest niestety niedostępny. Można go również dostać na stronie Yesstyle za 15 USD - jest trochę drożej ale omija nas ekstremalnie wysoka wysyłka, gdybyśmy robiły zakupy w pierwszym sklepie.

                                PLUSY                                                           MINUSY

- Cena                                                                                      - Dostępność
- Minimalistyczna szata graficzna                                     - Stosowany jako ostatni krok w oczyszczaniu powoduje
- Spora pojemność                                                                  pogorszenie stanu cery
- Świeży zapach
- Aplikacja
- Nie podrażnia oczu
- Nie wywołuje pieczenia
- Bardzo dobrze i szybko usuwa makijaż

MOJA OCENA:




Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Jeżeli chodzi o opakowania, to szata graficzna jest identyczna, jak w przypadku wody oczyszczającej. Buteleczki wykonane są z przeźroczystego, lekko zamglonego plastiku i mają pojemność 180 ml.

Aplikator ma postać czarnej pompki, która jest oczywiście zabezpieczona dodatkową nakładką przed pierwszym użyciem, aby produkty nie rozlały się przypadkowo w czasie podróży i zazwyczaj chwalę takie rozwiązanie, jednak nie w tym wypadku. Nigdy w życiu nie miałam olejków, które posiadałyby gorsze pompki - podczas aplikacji produktu, bardzo rozpryskują olej dookoła w rezultacie czego, wszystko jest zabrudzone. Obecnie olejki nakładam na dłoń nad umywalką - to jedyna opcja, jeżeli nie chcemy codziennie mieć tłustej łazienki.


Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Do pokrycia całej cery wystarczą mniej więcej dwie objętości pompki, jednak trudno to dokładnie określić bo mam wrażenie, że za każdym razem dozują inną ilość. Wydajność, podobnie jak w przypadku pierwszego produktu jest średnia. Jako, że aplikowałam je zamiennie to zużycie każdej z nich jest odrobinę mniejsze, jednak nadal po miesiącu stosowania ubyła już 1/4 początkowej objętości.


Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Konsystencja jest bardzo rzadka jak na olej i powiedziałabym że bliżej jej do wodnistej niż oleistej. Zapach wersji Pure jest przyjemny i delikatny - podobny do cleansing water, natomiast wersja mild jest bardzo intensywna oraz sztuczna i gdybym wcześniej nie widziała składu to pomyślałabym, że fragrance jest na którymś z pierwszych trzech miejsc.

Olejki bardzo fajnie rozprowadzają się na twarzy i akurat z tym nie mam żadnego problemu. Jednak podczas zmywania praktycznie w ogóle nie łączą się z wodą i nie wytwarzają białej emulsji. Z tego powodu, muszę je trochę dłużej zmywać pod bieżącą wodą i nawet po osuszeniu cery ręcznikiem nadal mam wrażenie, że niedokładnie ją domyłam.


Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Olejki stosowane jako drugi krok w oczyszczaniu sprawdzają się całkiem nieźle, ale tylko pod warunkiem, że po nich nastąpi trzeci, czyli pianka.

Co do działania - zmywają krem BB, ale niestety pozostawiają po sobie dziwną warstwę, która bardzo nieprzypadła mi do gustu. Nie jest ona tłusta, tylko bardziej jakby silikonowa. Cera jest nienaturalnie wygładzona - wręcz jak kartka papieru. Po zastosowaniu pianki efekt ten na szczęście mija.


Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils


Nie zauważyłam, żeby produkty te w jakikolwiek sposób wpłynęły na stan mojej skóry - robią co mają robić, i nic więcej. Nie podrażniają, nie spowodowały wysypu oraz nie przesuszyły nadmiernie skóry.

Reasumując, oba olejki są dla mnie mocno średniej jakości i raczej nie mogę ich wam polecić, aczkolwiek jak na tą cenę spisują się nawet nieźle. Jeżeli mimo wszystko jesteście zainteresowane ich zakupem to dostępne są również na G-markecie - Pure oraz Mild, w cienie ok. 7,50 USD (~30zł). Oczywiście, oba olejki możecie także dostać na Yesstyle w cenie ok. 16 USD, ale to już zależy od was, które miejsce wybierzecie.

Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils
***WERSJA MILD***

Boom De Ah Dah, Pure and Mild Cleansing Oils
***WERSJA PURE***


                                PLUSY                                                           MINUSY

- Minimalistyczna szata graficzna                                         - Dostępność
- Cena                                                                                          - Pozostawiają po sobie dziwną warstwę
- Nieźle radzą sobie z usuwaniem kremu BB                      - Pompka nie działa tak jak powinna
- Nie powodują podrażnień i pogorszenia stanu cery       - Ciężko zemulgować je z wodą
- Łatwo się rozprowadzają                                                       - Zapach wersji Mild
- Zapach wersji Pure


MOJA OCENA:


_________________________________________________________________________________


Co sądzicie o tych kosmetykach dziewczyny? Stosujecie w swojej pielęgnacji wodę micelarną bądź olejki do zmywania makijażu? :)

Powiązane artykuły

37 komentarze:

  1. Nie ukrywam, że pierwszy produkt jest znacznie bardziej zachęcający :) Sama stosuję płyn micelarny przy demakijażu - ten, który stosuję obecnie pozostawia tłustą, niekomfortową warstwę, więc pewnie go zmienię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten, który opisywałam w dzisiejszym poście również, ale stosuję go jako 1. krok w pielęgnacji - potem i tak stosuję inne produkty oczyszczające, więc nie jest to dużym problemem :)

      Usuń
  2. Płyn micelarny koniecznie musze sobie fundnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wyglądają opakowania tych kosmetyków, chętnie wypróbowałabym wszystkich ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja myślałam że to olejki będą na topie a tu takie rozczarowanie...Opakowania mają bardzo zachęcające ,szkoda że zawartość przeciętna..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, czasem zdarzą się gorsze kosmetyki pomimo ładnego opakowania :(

      Usuń
  5. Tą wodę oczyszczającą mogłabym przygarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Koreańskie kosmetyki. Co prawda obecnie stosuję serię pielęgnacji Hada Labo i myślę, że sprawdza się dobrze. Przedstawiony przez ciebie zestaw jest u mnie następny w kolejce. Pozdrawiam!

    http://shizuko-ai.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam kosmetyki z HadaLabo! Miałam już olejek, lotion i piankę - wszystkie sprawdziły się świetnie :))

      Usuń
  7. Nie do końca przekonały mnie te produkty, raczej sama bym się na nie nie skusiła, chyba że dostałabym je do testów. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że będą droższe, bo wyglądają bardzo ekskluzywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szata graficzna jest niewątpliwie sporą zaletą :P

      Usuń
  9. Opakowania ładne, proste ale po Twojej recenzji nie mogę jakoś sie do nich przekonać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się - o ile, woda oczyszczająca sprawdziła się fajnie, to olejki niekoniecznie... :(

      Usuń
  10. Takie minimalistyczne graficznie kosmetyki mają swój urok :)
    Szkoda, że olejki są średniakami ale i tak raczej byśmy się nie skusiły bo ewidentnie oleje naszej cerze nie służą, a szkoda bo ten od Hada Labo zapowiadał się super a teraz stoi na półce i czeka na zmiłowanie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wielka szkoda że Hada Labo się u was nie sprawdził :( Ta marka jest akurat na tyle uniwersalna, że polecam ją wielu osobom, a tu proszę...jednak nie dla każdego ich kosmetyki są dobrym wyborem :(

      Usuń
    2. No akurat olejek to nie był dobry pomysł ale lotion jest super :D Wygładza skórę i nie przetłuszcza jak inne kremy nawilżające :)

      Usuń
  11. kurcze myślałam że wydajność będzie ciut lepsza:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Opakowania rzeczywiście świetne, składy smucą niestety - pegi tak wysoko :( Szkoda, że nie działają lepiej :(

    Co do Klairs - kolor kremu jest uzależniony od Guaiazulene w składzie, jest to składnik pochodzący z natury i jest stosowany jako barwnik, ale również posiada właściwości jak alantoina czyli spokojnie można go stosować w celu nawilżenia cery i po opalaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie miałam o tym pojęcia i nigdy wcześniej nawet nie słyszałam o takim składniku :P W takim razie jest naprawdę interesujący.

      Usuń
  13. Tą wodą micelarną jestem chyba najbardziej zainteresowana. Niby te oleje są bardzo tanie, ale nie wiem, czy nie wolę uzbierać kasę na lepsze produkty.

    OdpowiedzUsuń
  14. ach wszystkie Twoje kosmetyki bym przetestowała hi hi

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie wczoraj zastanawiałam się nad kupnem tego olejku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten pierwszy produkt jakoś najbardziej do mnie przemawia :)
    Mogłabyś kliknąć w linki w poście TU ? Dzięki :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz widzę :) Jednak nie wiem, czy są to produkty dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nono, ciekawe produkty :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo podobają mi się te buteleczki więc chyba też dzięki temu wypróbuję :) A co mi szkodzi ten pierwszy chce :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Czy w najbliższym czasie pojawi się wpis typu przedstawienia planu pielegnacji krok po kroku? taki jakby plan na ranna i wieczorna pielegnacje? Myśle że byłoby to pomocne dla wielu kobiet. Co po czym , w jakiej kolejności?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki wpis już się pojawił i jest po prawej stronie w popularnych postach - 'Korean skincare routine'.

      Seria pielęgnacyjna składa się już z trzech postów i w przyszłości planuję publikację kolejnych, jednak przygotowanie ich pochłania znacznie więcej czasu, a z nim u mnie na razie krucho.

      Postaram się opublikować w grudniu wpis na temat najczęstszych problemów skórnych :)

      Usuń
  21. Marka jest dla mnie kompletną nowością, ale przyznam, że zarówno sam design, jak i Twój opis produktów mocno mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta marka to nowość nawet w Korei, więc się nie dziwię :D

      Usuń
  22. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam styczności z koreańskimi kosmetykami, ale wiele o nich słyszałam więc coraz bardziej zachęcam się do wypróbowania któregoś. Dzięki za te recenzje, mam nadzieję, że wykorzystam przy wybieraniu koreańskich kosmetyków do mojej kolekcji :)

    http://oneofthebillion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń