Mizon, Original Skin Energy Peptide 500

Mizon Original Skin Energy Peptide 500

Hej dziewczyny,

W dzisiejszym wpisie, zrecenzowałam dla was kolejny kosmetyk z Mizona. Tym razem główną rolę w składnie odgrywają peptydy, które znane są ze swych silnych właściwości przeciwstarzeniowych oraz pobudzających cerę do produkcji swojego własnego kolagenu i elastyny. Jeżeli jesteście ciekawe, czy produkt się u mnie sprawdził, czytajcie dalej!

*Opis Producenta*

Serum peptydowe (45%) o lekkiej, jedwabistej konsystencji. Działa silnie przeciwzmarszczkowo i odżywczo. Te sprawdzone i znane związki (peptydy) wzmacniają, nawilżają i uelastyczniają skórę. Spróbuj jeśli czujesz, że Twoja skóra jest zmęczona, szara i zauważasz pierwsze oznaki starzenia.

Efekty:

-Wygładzenie
- Działanie przeciwzmarszczkowe
- Odżywienie
- Wzmocnienie

Sposób użycia:

Delikatnie wmasuj/wklep w skórę – stosuj na dzień i na noc. Nakładaj zaraz po użyciu toniku, przed kremem pielęgnacyjnym.

Skład:
WATER, BUTYLENE GLYCOL, COPPER TRIPEPTIDE-1, ETHYLHEXYLGLYCERIN, SODIUM HYALURONATE, BUTYLENE GLYCOL, BETA-GLUCAN, CAPRYLYL GLYCOL, ETHYHEXYL GLYCERIN, TROPOLONE, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, ADENOSINE, RH-OLIGOPEPTIDE-1, PALMITOYL PENTAPEPTIDE-4, ACETYL HEXAPEPTIDE-8, PENTAPEPTIDE-13 , DISODIUM EDTA.




*Moja Opinia*

Mizon Original Skin Energy Peptide 500


Pomimo faktu, iż serum to miało wiele bardzo skrajnych opinii na forach zdecydowałam się je przetestować. Byłam oczywiście przygotowana na to, że może się u mnie kompletnie nie sprawdzić jednak już od dłuższego czasu chciałam się przekonać jakie efekty na mojej cerze dają kosmetyki zawierające peptydy w składzie. Ta ampułka wydawała się świetnym wyborem ponieważ zawiera ich aż pięć rodzajów w stężeniu 45%. Skład jest minimalistyczny i w zasadzie mamy tylko te najbardziej niezbędne substancje.

Produkt ma formę zielonej, szklanej ampułki o pojemności 30 ml. Do aplikacji mamy pipetę z pompką, więc bez problemu możemy nabrać odpowiednią ilość kosmetyku. Lubię takie rozwiązanie ponieważ jest higieniczne i mimo wszystko bardziej precyzyjne, niż przy zwykłych aplikatorach, gdzie wylewamy produkt na wacik.


Mizon Original Skin Energy Peptide 500


Konsystencja jest przeźroczysta - bez koloru i bardzo wodnista, dlatego aplikuję ją od razu na skórę twarzy ponieważ przelewa się przez palce. Do dokładnego pokrycia całej cery potrzebuję aż 1,5 objętości pipety. Jest to sporo bo przy większości produktów wystarcza mi zazwyczaj kilka kropel. Jednak w przypadku tego kosmetyku, gdy zaaplikuję mniejszą ilość to mam wrażenie, że efekty są bardzo słabe i praktycznie niezauważalne. W efekcie tego, po ponad miesiącu stosowania zużyłam już prawie połowę ampułki.

Dużym plusem jest że ampułka łatwo rozprowadza się na twarzy i wchłania błyskawicznie do matu nie pozostawiając po sobie żadnej warstwy. Jest po prostu niewyczuwalna. Zapach jest bardzo neutralny - coś tam czuć, ale nie umiem go dokładniej zdefiniować. Nie jest ani szczególnie brzydki, ani ładny.


Mizon Original Skin Energy Peptide 500


Ampułkę aplikowałam standardowo podczas swojej wieczornej pielęgnacji, po wcześniejszym oczyszczeniu cery. Tak jak wcześniej wspomniałam - jest niewyczuwalna na twarzy dlatego spokojnie można nakładać po niej kolejne produkty pielęgnacyjne, bez obawy że nas zapcha i następnego dnia wystąpi wysyp. Jest bardzo lekka i nie obciąża nadmiernie skóry, więc będzie odpowiednia dla dziewczyn z cerą tłustą.

Przy regularnym stosowaniu, zauważyłam że twarz stała się lepiej nawodniona. Nie pojawiły się żadne suche skórki, czy przesuszone miejsca. Byłam zaskoczona ponieważ nie spodziewałam się poprawy akurat w tym zakresie. Aby utrzymać taki stan rzeczy warto stosować również produkt nawilżającym który będzie w stanie zatrzymać w skórze wilgoć. Moim ulubieńcem jest krem z placentą, o którym już wam kiedyś pisałam i możecie o nim poczytać tutaj.


Mizon Original Skin Energy Peptide 500


Oprócz nawodnienia zauważyłam także poprawę skóry w zakresie jej elastyczności. Stała się bardziej jędrna, wyglądała o wiele lepiej oraz zdrowiej. Jednak to co zaskoczyło mnie najbardziej to fakt, że skóra stała się wyraźnie gęstsza i pogrubiona. Najlepsze rezultaty uzyskałam pod oczami, być może dlatego że właśnie tam nakładałam największą ilość serum. Oczywiście efekty są bardzo subtelne jednak mimo wszystko jestem z nich zadowolona. Dolina łez stała się płytsza, a co za tym idzie spojrzenie wygląda na bardziej wypoczęte i promienne. Zmniejszyłam się również widoczność drobnych naczynek krwionośnych, które mają skłonność do prześwitywania w tym obszarze.

Co do zmarszczek, to nie mogę za dużo powiedzieć ponieważ jeszcze się ich nie dorobiłam. Od czasu do czasu pojawiają mi się na czole linie mimiczne, jednak zazwyczaj jest to efektem zbyt słabego nawodnienia skóry i bardzo łatwo mogę im zaradzić. Podczas stosowania tego serum, żadne się nie pokazały, więc wnioskuję że w odniesieniu do nich również jest całkiem skuteczne.


Mizon Original Skin Energy Peptide 500


Reasumując, jest to świetny kosmetyk który na pewno przypadnie do gustu dziewczynom ze skórą tłustą oraz mieszaną ponieważ absolutnie nie obciąża i nie zapycha, a także osobom, które borykają się z utratą gęstości i elastyczności cery. Jeżeli o mnie chodzi, to raczej nie będę stosować go na całą twarz, a wyłącznie w okolicach pod oczami - wtedy powinno wystarczyć na co najmniej 3-4 miesiące. Serum można kupić na stronie JUUI (wcześniej mizon.com.pl) za 82 zł.


Mizon Original Skin Energy Peptide 500


                              PLUSY                                                                 MINUSY

- Dostępność                                                                            - Bardzo słaba wydajność
- Aplikacja
- Cena
- Konsystencja
- Błyskawicznie się wchłania
- Nawadnia cerę
- Poprawia jej elastyczność
- Ma działanie ujędrniające
- Pogrubia skórę i zmniejsza widoczność
doliny łez oraz prześwitujących naczynek
- Nie podrażnia, nie powoduje wysypu
- Podczas stosowania nie pojawiły się
linie mimiczne


MOJA OCENA: 



A wy dziewczyny? Co sądzicie o kosmetykach z peptydami - stosowałyście je kiedyś? :)