Witaj!

Jeżeli podobnie jak ja jesteś wielką fanką kosmetycznych zakupów, to zachęcam do skorzystania z poniższych rabatów w polecanych przeze mnie sklepach! Wystarczy, że podczas składania zamówienia wpiszesz je w koszyku.

Wishtrend -10% na zakupy w marcu z kodem JUN10.
Naturalny Punkt Widzenia -10% na hasło SAKURAKOTOO (kod nieograniczony czasowo).
Yesstyle -10% na pierwsze zakupy (wystarczy kliknąć w 'Get an extra 10% off' na dole strony i podać adres email).

Mam nadzieję, że spodoba ci się moja twórczość i zostaniesz ze mną na dłużej ❤
Kliknij i zaobserwuj!
  • MAKIJAŻ
    Jestem ogromną fanką kosmetyków kolorowych - zwłaszcza produktów do ust, dlatego często testuję różne nowości. Jeśli z tobą jest podobnie, koniecznie zajrzyj ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • PIELĘGNACJA
    Tutaj poczytasz o szeroko pojętej pielęgnacji cery i włosów, a także urządzeniach kosmetycznych, które miałam okazję testować ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • KSIĄŻKI
    Choć w sieci jest cała masa artykułów poświęconych urodzie, to nadal w tym temacie wygrywają książki ♡ Jeśli szukasz dobrej lektury, to być może znajdziesz tu jakąś ciekawą propozycję!
    CZYTAJ WIĘCEJ

Swanicoco, Beer Bubble Pack - Oksydująca maska piwna

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Hej dziewczyny,

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić wam maskę mojej ulubionej, naturalnej, a zarazem koreańskiej marki Swanicoco. Nie jest to jednak zwykła maska, a wyróżniają ją dwie rzeczy - pierwsza, że zawiera w składzie piwo, natomiast druga że podczas noszenia zamienia się w bąbelkującą pianę! Jeżeli jesteście ciekawe jak ten niezwykły kosmetyk się u mnie spisał, to zapraszam!

Co o kosmetyku mówi producent?




Swanicoco Maska bąbelkująca Beer Bubble Pack

Odmładzająca maska bąbelkująca z ekstraktem z chmielu, bogatym źródłem flawonoidów, wywierających korzystny wpływ na metabolizm skóry.

Fitohormony zawarte w chmielu wpływają korzystnie na odnowę naskórka, docierając do głębszych warstw skóry, przeciwdziałają wiotczeniu, wzmacniają jej strukturę i przyspieszają procesy regeneracji. Bąbelki wnikają głęboko w pory oczyszczając je z zanieczyszczeń, resztek makijażu i sebum. Maska działa antybakteryjnie i koi stany zapalne.

Sposób użycia: Na oczyszczoną skórę nałożyć równomiernie maskę, po 10 minutach rozmasować i zmyć ciepłą wodą. Stonizować twarz i nałożyć kosmetyki pielęgnacyjne.

Pojemność: 100g

Skład:
Water, Lauryl Glucoside, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Glycerin, Methyl Perfluorobutyl Ether, Methyl Perfluoroisobutyl Ether, Acrylates Copolymer, Lauramidopropyl Betaine, Disodium Cocoamphodiacetate, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Sodium chloride, Arginine, Betaine, 1,2 Hexanediol, Butylene Glycol, Allantoin, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Humulus Lupulus (Hops) Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Disodium EDTA, Caramel.





  

        Moja Opinia



Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Opakowanie

Opakowanie maski jest w zasadzie dosyć przeciętne i jedyna rzecz która podczas patrzenia na nią mogłaby się nam skojarzyć z piwem to ciemnobrązowy kolor buteleczki. Ale być może koreańskie piwa prezentują się inaczej od tych polskich?

Butelka wykonana jest z półprzeźroczystego plastiku, więc świetnie widać jak wiele zawartości pozostało jeszcze w środku i nie musimy się obawiać że któregoś dnia nagle okaże się że wykończyłyśmy cały kosmetyk i nawet się nie zorientowałyśmy kiedy. Ma pojemność 100 g oraz zamykana jest na zakrętkę, która jest dodatkowym zabezpieczeniem dla pompki, i słusznie bo mam do niej wiele zastrzeżeń.

Jeśli chodzi o samo aplikowanie maski to jest całkiem wygodna i się nie zacina, jednak ilość jaka się z niej wydostaje jest naprawdę niewielka, przez co trzeba dozować co najmniej od 8 do nawet 15 porcji aby wystarczyło do dokładnego pokrycia całej twarzy. Jeśli dodać do tego, że pompkę trzeba dosyć mocno nacisnąć bo sprawia duży opór to jak zapewne się domyślacie, nie należy to do moich ulubionych czynności i najchętniej odkręciłabym opakowanie i po prostu wylewała odpowiednią ilość na dłoń a następnie rozprowadzała, ale uwaga - maska utlenia się między innymi pod wpływem powietrza, więc takie działanie prawdopodobnie doprowadziłoby do zniszczenia kosmetyku, dlatego stanowczo odradzam tego próbować. Wspominam o tym, bo wiem z własnego doświadczenia że wiele osób zawsze szuka jak najprostszych rozwiązań, ale w tym przypadku nie ma co kombinować i trzeba jakoś znieść dyskomfort związany z aplikacją.

Jakby tego było mało, to pompka sprawia wrażenie nieszczelnej ale nie jest to jej wada techniczna tylko nieodpowiednio przemyślany aplikator bowiem pozostałości które zostaną po jej wyciskaniu utleniają się tuż przy końcowym odcinku, przez co maska wycieka, co sprawia wrażenie mało estetycznego, dlatego zawsze zanim zabiorę się za jej dozowanie, to najpierw dokładnie przemywam pod bieżącą wodą. Maska nie wycieka poza korek, dlatego wcześniej wspomniałam że w tej sytuacji jest naprawdę cudownym rozwiązaniem, ale nadal nie usprawiedliwia to faktu że pompka została felernie dobrana.

Plastikowa buteleczka zapakowana jest jeszcze w kartonowe opakowanie, jednak podobnie jak ona niczym się ono nie wyróżnia, a design jest raczej przeciętny i jest połączeniem szarości z jasną żółcią.


Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Konsystencja

Maska ma bardzo gęstą, treściwą, śliską i żelową konsystencje co zapewne jest głównym powodem tego, że jej aplikacja jest tak trudna i oporna. Ma całkowicie przeźroczysty kolor o mętnym, żółtym zabawieniu.

Dzięki poślizgowi wygodnie rozprowadza się na skórze i już po zaledwie kilku sekundach zaczyna zmieniać kolor na czystą biel. Proces ten zachodzi stopniowo na naszych oczach i nie ukrywam że wygląda to całkiem imponująco. Początkowo zamiast bąbelków przypomina to bardziej jakiś nalot pleśni - tak wiem, że to nieciekawe skojarzenie ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy, jednak wraz z upływem kolejnych minut jej objętość zaczyna się zwiększać i co raz to bardziej przypomina pianę, ale nie spodziewajcie się w tym zakresie fajerwerków bowiem efekt końcowy jest bardzo przeciętny i nie wygląda tak imponująco jak ma to miejsce przy syntetycznych kosmetykach. Mimo tego, że producent był oczywiście zmuszony dodać kilka nienaturalnych substancji jeśli chciał uzyskać bąbelkującą maskę, ale nadal nie w tak dużej ilości, dlatego efekt końcowy jest bardziej subtelny i zamiast do wielkiej piany, porównałabym go raczej do delikatnego puszka.

Co więcej, mimo tego że maska dobrze rozprowadza się na skórze twarzy to ciężko zrobić to tak, aby rozłożyć ją równomiernie, a wręcz pokusiłabym się o stwierdzenie że jest to prawie niemożliwe. W momencie kiedy chcemy gdzieś dołożyć maskę, a zaczęła się już w tym miejscu utleniać i zmieniać kolor na biały to gdy to zrobimy, pozostanie widoczna wyraźna granica, więc podczas aplikacji trzeba się niestety bardzo spieszyć. Po upływie kilkunastu minut, kiedy bąbelkująca pianka osiągnie największe rozmiary, a jej nie zmyjemy to zaczyna sama z siebie stopniowo zanikać.

Maska podczas kontaktu z wodą przypomina mi żel do mycia twarzy - nie jest to dobra oznaka ponieważ kosmetyk myjący zawiera substancje które niekoniecznie służą naszej cerze przy dłuższym kontakcie, a w końcu należy trzymać ją na skórze przez okres 10 minut. Maska całkiem łatwo się zmywa i nie odnotowałam żeby pozostawiała po sobie wyczuwalną warstwę okluzyjną. Ma za to bardzo nieprzyjemny i syntetyczny zapach - nie przypomina mi niczego szczególnego ale jest sztuczny i w ogóle nie kojarzy się z naturalnością.

Za to muszę pochwalić wydajność tego kosmetyku. Na początku sądziłam że wykończę go naprawdę szybko bo biorąc pod uwagę średnią pojemność oraz fakt, że aby pokryć całą twarz trzeba nawet kilkunastu naciśnięć pompki, to nie wróżyło to najlepiej. Jak się jednak przekonałam maska zużywa się w wolnym tempie i powinna wystarczyć na co najmniej rok co tygodniowego stosowania.


Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Skład

Większość kosmetyków z asortymentu marki Swanicoco jest naturalna i ma naprawdę świetne składy, jednak tej maski bym do nich nie zaliczyła ale na jej usprawiedliwienie powiem tylko że nie da się raczej stworzyć kosmetyku który będzie wytwarzał tego typu piankę z samych roślinnych ekstraktów, dlatego mimo wszystko zdecydowałam się ją przetestować - ciekawość górą!

Na pierwszym miejscu znajduje się woda, potem glukozyd laurylowy, czyli środek powierzchniowo czynny, delikatny i łagodny dla skóry detergent, laurylosiarczanobursztynian dwusodu zaliczający się do SLS'ów, pianotwórczy detergent, mogący wysuszać skórę, nawilżająca gliceryna, methyl perfluorobutyl ether oraz methyl perfluoroisobutyl ether czyli substancje odpowiadające za powstawanie bąbelkującej piany w oksydujących kosmetykach, kopolimer akrylowy o działaniu filmotwórczym, lauramidopropyl betaine o działaniu pianotwórczym i poprawiającym jej jakość, kokoamfodioctan disodu czyli następna substancja pianotwórcza i mogąca wysuszać skórę, oksyetylenowany PEG jako następny detergent, zagęszczający chlorek sodu, nawilżające arginina i betaina, konserwant hexanediol, glikol butylenowy ułatwiający przenikanie składników aktywnych w głąb skóry, łagodząca alantoina, ekstrakt z owoców badiana właściwego, ekstrakt z chmielu zwyczajnego, ekstrakt z grzyba drożdżaka, ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej, konserwant Disodium EDTA oraz karmel.

Jak widać wszystkie początkowe substancje są syntetyczne lub pół syntetyczne, w większości oczyszczające detergenty bądź pianotwórcze dlatego nie dziwię się że produkt ten zadziałał na moją skórę w taki sposób jak miało to miejsce, o czym poczytacie niżej. Naturalne ekstrakty roślinne, w tym ekstrakt z chmielu, czyli głównego składnika piwa jest dopiero na samym końcu składu.


Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Działanie

Szczerze mówiąc już od początku nie oczekiwałam od tego kosmetyku cudów ponieważ w składzie znajduje się całkiem spora ilość składników syntetycznych, jednak wybrałam go do testów głównie z ciekawości bo mimo wszystko jest to chyba jedyna bąbelkująca maska z w miarę naturalnymi substancjami, przynajmniej porównując do tych które są obecnie dostępne na rynku. Wiele dziewczyn bardzo zachwalało ten typ produktu, ale mi kompletnie nie przypadł do gustu.

Przede wszystkim już podczas zmywania maski towarzyszyło mi nieprzyjemne uczucie tak jakbym nałożyła zbyt intensywny, żelowy kosmetyk myjący. Jak wiecie, kosmetyki myjące są w porządku ale do momentu kiedy nie trzymacie ich na skórze twarzy przez tak długi okres czasu, tutaj natomiast maskę powinno się nosić 10 minut, więc ma spore pole do popisu, które całkowicie wykorzystała ale niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Mimo, że nie pozostawia po sobie warstwy okluzyjnej, to po jej zmyciu nadal mam wrażenie jakby cera była nadmiernie obciążona, a jednocześnie nieprzyjemnie ściągnięta, wysuszona i sztucznie napięta. Innymi słowy, maska ta zamiast nawilżać, dała całkowicie odwrotny efekt i przyczyniła się do nadmiernego wysuszenia mojej skóry, a co za tym idzie zwiększonego wydzielania sebum. Ponadto, podczas noszenia kiedy się utlenia to daje taki specyficzny efekt łaskotania skóry i dla mnie osobiście było to raczej nieprzyjemne doznanie i za każdym razem ciężko było mi donosić ją z tego powodu do końca.

Jednak można dostrzec również pozytywne aspekty - skóra rzeczywiście była dogłębnie oczyszczona i pełna blasku oraz wygładzona, pory zwężone, ogólny koloryt cery rozjaśniony, a zaskórniki na nosie nieznacznie mniej widoczne, ale to nadal za mało abym mogła uznać że równoważy efekty uboczne.

Jak by tego było mało, to jako wisienkę na torcie dodam tylko że przy regularnym używaniu tego produktu stan mojej cery znacząco się pogorszył i strasznie mnie wysypało - nie były to zwykłe stany zapalne, tylko takie podskórne i bolesne wypryski... bardzo nieprzyjemne i w dodatku długo gojące się. Początkowo nie wierzyłam, że powoduje to ta maska, ale miałam do niej dwa podejścia i każde kończyło się tak samo, dlatego mimo całej mojej sympatii do marki Swanicoco to niestety, ale ten kosmetyk okazał się dla mnie bublem na całej linii i z pewnością nie będę go więcej stosować.


Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack

Swanicoco, Beer Bubble Pack


Podsumowanie

Bąbelkujące maski są ostatnio bardzo popularne, więc szkoda że moje pierwsze podejście do nich zakończyło się tak dużym rozczarowaniem. Podejrzewam że za szybko nie sięgnę po nie ponownie i pozostanę przy tych z prostym składem i bez żadnych super efektów, bo liczy się w końcu uzyskany rezultat, a nie to czy w trakcie noszenia robi coś dziwnego.

Jest to także pierwszy kosmetyk z asortymentu mojego ukochanego Swanicoco który tak mnie zawiódł i pogorszył stan mojej cery, ale mimo tego nie czuję się do nich zniechęcona bo dotychczas miałam chyba z kilkadziesiąt kosmetyków marki i praktycznie każdy okazał się perełką, więc jestem w stanie wybaczyć im fakt że zdarzyła się też jedna czarna owca w rodzinie. Jeżeli mimo wszystko chciałyście wypróbować ten produkt to możecie nabyć go u naszego polskiego dystrybutora w sklepie Skin79Polska w cenie 100 zł, albo na KoreaDepart za 17 USD~ 65 zł.


Swanicoco, Beer Bubble Pack


                              Zalety                                                          Wady

- Dostępność                                                                  - Ciężko nałożyć ją równomierne
- Wydajność                                                                   - Daje nieprzyjemne uczucie łaskotania
- Dobrze się rozprowadza                                              - Wycieka z pompki
- Nie pozostawia warstwy okluzyjnej                           - Niewygodna aplikacja
- Efekt bąbelkującej piany                                             - Daje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia cery
- Dogłębnie oczyszcza skórę                                         - Wysusza skórę
- Rozjaśnia koloryt cery oraz dodaje blasku                 - Pogorszyła stan cery powodując wysyp
- Nieznacznie zmniejsza widoczność                           - Mało naturalny skład
  ciemnych zaskórników
- Zwęża rozszerzone pory
- Wygładza
- Kosmetyk nie testowany na zwierzętach

MOJA OCENA:



Co sądzicie o tej masce dziewczyny? Słyszałyście już o maskach oksydacyjnych utleniających się pod wpływem powietrza i zmieniających się w pianę? Próbowałyście jakichś, a może dopiero nosicie się z zamiarem zakupu? :)


Komentarze

  1. Szkoda, ze zawiodł bo buteleczka wyglada super! Bardzo mi sie podoba. Mam pytanko. Mozesz poradzisz jakies dobre produkty na przebarwienia ? Na pewno masz takie na blogu, będę wdzieczna o odpowiedz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze powiadomienia nie zaznaczyłam hah xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiedz mi o jakie przebarwienia konkretnie chodzi? O takie pozostałe po wypryskach, o nierówny koloryt czy plamy hiperpigmentacyjne od słońca/leków? Sama borykam się głównie z tymi pierwszymi, czasami też moja skóra ma nierówny koloryt jednak głównie w okresie jesiennym po lecie i dosyć łatwo sobie z tym radzę za pomocą peelingów.

      Złuszczanie w tym przypadku to podstawa i warto w tym przypadku stosować dobre peelingi mechaniczne (obecnie używam z D'alchemy) oraz chemiczne z zawartością kwasów AHA/BHA/PHA (przykładowo płatki złuszczające z Cosrx, Oxygen Peeling ze Swanicoco). Jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne to warto postawić na znaną wszystkim dobrze witaminę C, aloes, arbutynę, kwas kojowy, ekstrakty i olejki z owoców cytrusowych, kwas azelainowy, niacynamid, ekstrakt z lukrecji - te składniki działają chyba u mnie najlepiej. Można zaserwować również skórze maseczkę z kurkumy bądź ryżu, a wewnętrznie przyjmować glutation (Azjatycki Cukier bardzo go zachwalała).

      Ciężko przytoczyć mi teraz wszystkie kosmetyki które są skuteczne w tym zakresie, ale warto szukać takich które będą miały w składzie określenie whitening. Te które, przychodzą mi teraz na myśl to bardzo dobre serum z Klairs Vitamin Drop, maska peelingująca z Nourish, White Aura Cream z Dr.G, następnie kilka kosmetyków ze Swanicoco - ampułka z FGF, ampułka z imbirem i złotem, esencja z drzewa herbacianego, biała ampułka Neofinetia.

      Są to produkty, które chyba najlepiej sprawdziły się u mnie pod względem walki z przebarwieniami, ale oczywiście nie wszystkie :)

      Usuń
  3. Cóż , każda firma kosmetyczna ma swoje niewypały...Będę próbować kosmetyki tej marki ale tą maseczkę raczej pominę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też mam w planach dalsze odkrywanie asortymentu marki Swanicoco i na pewno jeden bubel w całej ofercie mnie nie zrazi :D

      Usuń
  4. Byłam ciekawa tej maski, bo zaciekawiły ,mnie właśnie maski bąbelkowe, ale powiem, ze również się rozczarowałam po Twojej recenzji. Spodziewałam się czegos dobrego, a tu nic z tego. Ten wysyp i przesuszenie to chyba najgorsze minusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, dla mnie tego typu minusy całkowicie skreślają produkt :(

      Usuń
  5. Nosiłam sie z zamiarem jakiejś bąbelkowej maski bo to zawsze jakaś nowość. Maska skoro spowodowała u Ciebie wysyp i wysuszyła skórę, nie jest totalnie jednak dla mnie. Szkoda bo zapowiadała się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, akurat ta maska okazała się dla mnie niewypałem, ale to nie znaczy że wszystkie bąbelkowe maski tak działają więc nie zniechęcaj się do nich z tego powodu! :)

      Usuń
  6. Widziałam post o tej masce na Instagramie. No szkoda, że to taki niewypał- współczuję z tymi bolesnymi wypryskami. Ale to tylko mały nieprzyjemny przerywnik przed kolejnym świetnym produktem ;)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, szczerze mam taką nadzieję bo w asortymencie jest jeszcze cała masa produktów która wydaje się warta uwagi, więc załamałabym się gdyby nagle się okazało że wypróbowałam już wszystko co dobrze działa, a zostały same buble hahahaha :D

      Usuń
  7. Nie miałam jeszcze nic od Swanicoco ale będę musiała przyjrzeć się ich produktom ;). Szkoda, że maska okazała się słaba ale chociaż ciekawie wygląda. Sama jeszcze nie używałam tych bąbelkujących bo boje się, że przesuszą mi skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samą markę Swanicoco bardzo polecam bo mają wiele świetnych rzeczy w asortymencie, a to że ta maska okazała się niewypałem to akurat wyjątek, a nie reguła ;)

      Nie mam pojęcia, jak inne maski tego typu ale ta dosyć odczuwalnie wysuszyła moją skórę mimo tego, że mam mieszaną która nie ma do tego raczej skłonności.

      Usuń
  8. Nie znam tego, ale po Twojej opinii na pewno nie wypróbuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O tych koreańskich markach słyszy się coraz więcej, więc i chyba ja się na nie w końcu skuszę. O tej marce nie miałam pojęcia, więc produkt jest mi totalnie obcy. jestem ciekawa czy ja byłabym zadowolona z tego produktu. Buziole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, koreańskie marki zalały nasz rynek, ale odnoszę wrażenie że ich popularność powoli maleje ;)

      A co do maski, to pewnie - fakt, że u mnie się nie sprawdziła wcale nie jest przesądzający i dla Ciebie może okazać się kosmetykiem godnym uwagi!

      Usuń
  10. tak czułam, że maska bąbelkująca w takiej formie nie będzie wygodna w użyciu, bo nie zdążymy całości dokładnie nałożyć a ona już wytwarza pianę. Zdecydowanie wolę bąbelkujące maski w płachcie, wygodne i niewymagające zaangażowania, no i zdjęcie jej nie sprawia problemu. Wiem, że bardzo lubisz tę markę, dlatego szkoda, że maska nie spisała się w 100% na plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już o bąbelkujących maskach w płachcie, ale nie miałam jeszcze okazji żadnej próbować. Skoro są wygodniejsze w użyciu to być może skuszę się na jakąś w przyszłości! :)

      Usuń
  11. Z tego co zauważyłam na rynek wchodzi coraz to więcej koreańskich marek, a Ja już nie nadążam z nadrobieniem kosmetycznych zaległości :D
    Po przeczytaniu recenzji stwierdziłam, że warto osobiście przetestować tę maskę. Opisane wady są w zupełności do zaakceptowania.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja odnoszę wrażenie, że mnoży się coraz to więcej koreańskich marek ale za to popularność kosmetyków maleje - mam nadzieję, że to błędna ocena bo dopiero od niedawna zaczęły się pojawiać także dobre i naturalne produkty.

      Jasne, zawsze dobrze samemu przetestować dany produkt i przekonać się na własnej skórze jak się sprawdzi, tym bardziej że wiele dziewczyn zachwalało tą maskę - być może Ty będziesz z niej zadowolona :)

      Usuń
  12. Ja się nawet nad nią kiedyś zastanawiałam, ale z tego co pamiętam jest trochę droższa i dlatego jej nie kupiłam. Ogólnie moja cera nie lubi się z tymi bąblującymi, bo co jedna to bardziej wysusza. Tylko te w płacie od Purederm dobrze znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę markę Purederm, ale nic od nich jeszcze nie miałam. Skoro mają fajne kosmetyki, to chyba będę musiała bliżej im się przyjrzeć w przyszłości :)

      Usuń
    2. Polecam te maski bąbelkujące w płachcie, a reszta w sumie nie wiem czy jest dobra, bo nie pamiętam ani czy coś jeszcze miałam ani negatywnych wrażeń :) Tak to jest jak się kupuje kilkadziesiąt kosmetyków co miesiąc ;)

      Usuń
  13. widać, że zamysł dość ciekawy, ale jak dla mnie jest więcej minusów niż plusów. u mnie ten produkt odpada ze wzgledu na to, ze pojawiła ci sie wysypka. przy moim AZS tym produktem moze byc ciezko. bardzo spodobala mi sie buteleczka. w ogole jakos jak czytalam recenzje nie wiem dlaczego w polowie myslalam,ze to produkt do włosów ;p i tak potem skojarzylam, ze co ... bąbelki na wlosy ? niee.... a to na buzie , ok ;D . nigdy nie mialam tych bąbelkujących maseczek. czas najwyzszy to nadrobic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, minusy zdecydowanie przeważają nad plusami, jednak nie pojawiła mi się wysypka a wysyp - to spora różnica bo chodzi mi w tym miejscu o nasiloną ilość pojawiających się bolesnych wyprysków, a nie drobnej kaszki ;)

      Usuń
  14. Mialam szampon i mydło z wyciągiem piwa. Nie pamiętam marki ale chyba gdzieś na blogu to mam ha było fajne. Tego kosmetyku nie znam i w sumie jak na razie mnie nie kręci. Maskę babelkowa mam ale z marki aa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecasz tą maskę z AA? Szczerze mówiąc, nie miałam nawet pojęcia że mają coś takiego w swojej ofercie :P

      Usuń
  15. Interesująca ta maseczka, ale myślę, że dla mojej skóry ze skłonnościami do trądziku nie byłaby najlepszym wyborem skoro powoduje wysuszanie skóry :/

    Pozdrawiam, Marlena :*
    ♡ Zapraszam do odwiedzenia mojego kanału na YT ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, obawiam się że mogłaby go nawet zaostrzyć :((

      Usuń
  16. Widziałam ją w sklepie skin79 i w sumie teraz cieszę się, że jej nie wrzuciłam do koszyka bo widzę, że moja skóra by się z nią nie polubiła także dziękuję Ci za tą rzetelną recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja recenzja pomogła Ci w dokonaniu wyboru! :)

      Usuń
  17. Ja jeszcze nie miałam okazji używać bąbelkowych masek, ale kiedy zobczyłam słowo piwo, byłam przekonana, że maseczka będzie bardzo ciekawa. Po przeczytaniu jestem zawiedziona, bo opakowanie bardzo mi się podoba. Szkoda, że maska tak nieciekawie się sprawdziła i wpłynęła negatywnie na stan cery :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też na początku myślałam że super się u mnie sprawdzi jak pozostałe kosmetyki tego producenta, ale niestety... okazało się że jest wręcz przeciwnie, co bardzo mnie zasmuciło :(

      Ale nie żałuję że ją wypróbowałam bo korciła mnie już od jakiegoś czasu, a teraz przynajmniej wiem jak działa i że nie jest to produkt dla mnie ;)

      Usuń
  18. Ta maska to jakieś istne szaleństwo! Nie dość, że wygląda jak małe piwko, to jeszcze te bąbelki! No i spodziewałam się zapachu piwa, co byłoby już zupełnym odlotem i może udałoby się namówić na taka pielęgnację mężczyzn, ale widzę, że jednak niestety nie ;/ Szkoda, że pompka utrudnia wydobycie produktu. Znając mnie dostawałabym szału i skończyłoby się na zaniechaniu używania tego kosmetyku. A szkoda, bo chciałabym sprawdzić, jak uda się jej oczyścić moją skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam bym jeszcze przecierpiała tą nieco niewygodną aplikacją, gdyby maska wykazywała w miarę dobre działanie, ale że kompletnie się u mnie nie sprawdza to nie widzę sensu aby po nią sięgać :(

      Usuń
  19. Generalnie koncept maski z pianką jest bardzo fajny i ciekawy ale szczerze mówiąc nie czytają Twojej opinii i tak byśmy się na nią nie skusiły bo mimo wszystko nieco nas odrzuca aby stosować ja na twarzy :P Wady który wymieniłaś wystarczająco nas zniechęciły, a że mamy skłonności do taki podskórnych wyprysków to już w ogóle trzymamy się od niej z daleka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sama koncepcja jest super dlatego byłam początkowo pozytywnie nastawiona, ale same chęci jak widać nie wystarczyły :(

      Usuń
  20. Szkoda, że wypadł tak słabo.
    Ale jak wysusza, to jest naprawdę źle!

    Zapraszam na swojego bloga.
    kaanaasia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Too bad it was a miss. It does look beautiful though

    OdpowiedzUsuń
  22. Opakowanie zacne ale to przesuszenie ...

    OdpowiedzUsuń
  23. Jejku takie przygody po tak niepozornym produkcie. Przesuszenie i wypryski razem;/
    W każdej marce znajdą się niewypały:( niestety.
    Ogólnie to piwo, bąbelki, pianka to chyba maska dla mężczyzn:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, rzeczywiście może się tak skojarzyć :P Z tego co pamiętam, to nawet na zdjęciach marketingowych efekty uzyskane po jej stosowaniu są chyba zaprezentowane na męskiej twarzy :D

      Usuń
  24. Wychodzi na to, że tego piwa również bym nie polubiła :D

    OdpowiedzUsuń
  25. O piwo? Ostatnio pisałam o tym, dlaczego warto polewać włosy piwem. A maska bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? W takim razie koniecznie muszę poczytać bo lubię eksperymentować z produktami spożywczymi w pielęgnacji :D

      Usuń
  26. Opakowanie przyciąga uwagę, ale działanie ... co najmniej odstrasza :P

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja ją mam i mnie nie wysusza. Aplikacja też mnie doprowadza do szału.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza