Innisfree, The Green Tea Seed Serum

Innisfree The Green Tea Seed Serum


Hej dziewczyny,

Dzisiaj zrecenzowałam dla was kosmetyk jednej z bardziej naturalnych koreańskich marek, o której zapewne większość z was już słyszała. Mowa o Innisfree oraz ich kultowym i najbardziej popularnym produkcie - serum do twarzy z wysoką zawartością ekstraktu z zielonej herbaty w składzie.

Marka kieruje się tak zwaną Green Philosophy - jest to obietnica zachowania i ochrony przyrody. W swoich kosmetykach używają około 70% składników pochodzenia roślinnego, natomiast puste opakowania po doniesieniu do sklepu poddaje się recyklingowi. Większość składników pochodzi z dziewiczej wyspy Jeju, która jest wsypą wulkaniczną, niezanieczyszczoną jeszcze przez działalność człowieka.


*Opis Producenta*



The Green Tea Seed Serum jest to nawilżająco - odżywcze serum przeznaczone do pielęgnacji skóry twarzy. Zawiera wyciąg z liści oraz nasion zielonej herbaty uprawianej na wyspie Jeju oraz ekstrakt z opuncji, mandarynki, pomarańczy bergamotki, kamelii i kakao. Dostarcza skórze odżywczych minerałów i aminokwasów oraz witamin. Cera staje się piękna, promienna i pełna blasku.

Sposób użycia: nanieś na oczyszczoną skórę twarzy oraz szyi, a następnie delikatnie wmasuj.




Skład: 
The green Tea Extract (75.9%), Propanediol, Biosaccharide Gum-1, Ethanol, Glycerin, Betaine, The green Tea Seed Oil (208mg), Prickly Pear Extract, Orchid Extract, Tangerine Peel Extract, Camellia Leaf Extract, Citrus Aurantium Bergamia Extract, Grapefruit Extract, Orange Extract, Tangerine Extract, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Cetearyl Olivate, Hydrogenated Lecithin, Sorbitan Olivate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Ethylhexylglycerin, Cocoa Extract, Dextrin, Potassium Hydroxide, Disodium EDTA, Fragrance.






*Moja Opinia*

Innisfree The Green Tea Seed Serum

Jeżeli chodzi o to serum, to miałam wobec niego bardzo duże oczekiwania - potrzebowałam kosmetyku, który dobrze ukoiłby moją skórę narażoną na gorące, upalne powietrze, które wywołuje u mnie zaczerwienienia i podrażnienia oraz nadmierne przetłuszczanie się cery. Serum ma wiele pozytywnych opinii, co jeszcze bardziej mnie zachęciło i ostatecznie postanowiłam, że wreszcie je przetestuję.

Serum zamknięte jest w zielonej, przyjemnej dla oka plastikowej buteleczce o pojemności 80 ml z brązową pompką. Jest ona zabezpieczona specjalną nakładką, dlatego mamy pewność że nic nie rozleje się np. w torbie podróżnej gdy zabieramy je ze sobą na wakacje. Dozowanie produktu jest bardzo wygodne i łatwe - bez problemu można zaaplikować taką ilość jaką chcemy, nic się nie przelewa, ani za dużo nie wychodzi. Do obfitego pokrycia całej cery nakładam zazwyczaj trzy objętości pompki.

Innisfree The Green Tea Seed Serum

Wydajność jest całkiem dobra - po około miesiącu regularnego stosowania nadal są ponad 2/3 początkowej objętości buteleczki. Jedyny fakt, który mnie tutaj rozczarował to sposób w jaki opakowanie było wypełnione kosmetykiem. Nie jest ono wypełnione do pełna, tylko mniej więcej do 4/5 co dosyć mocno rzuca się w oczy. Szkoda, że kosmetyk jest już taki fabrycznie, bo mimo wszystko każdy ml jest na wagę złota, tym bardziej gdy w kosmetyk inwestują młode dziewczyny, niemające jeszcze stałego źródła dochodów. Podejrzewam, że te 80 ml tam rzeczywiście jest, ale w takim razie buteleczka mogła być mniejsza i bardziej dostosowana do ilości kosmetyku.

Konsystencja jest bardzo wodnista jak na serum, jednak nie tak bardzo jak w przypadku tonerów czy esencji. Ma kolor mlecznobiały i jest półprzeźroczysta. Serum aplikuję najpierw na dłoń, a dopiero potem szybkim i sprawnym ruchem na skórę twarzy ponieważ przelewa się przez palce. Zapach jest przepiękny - to jeden z nielicznych kosmetyków, który tak bardzo oczarował mnie swoim zapachem - jest bardzo naturalny, przyjemny, świeży i delikatny ale jednocześnie dosyć mocno wyczuwalny. Absolutnie nie przypomina zielonej herbaty, która raczej kojarzy się z gorzkawą goryczą.

Innisfree The Green Tea Seed Serum

Serum aplikowałam codziennie wieczorem po dokładnym oczyszczeniu cery. Po dokładnym rozsmarowaniu, jak zawsze jeszcze je wklepywałam aby dobroczynne składniki mogły dotrzeć w głębsze partie skóry. Kosmetyk wchłaniał się bardzo szybko, jednak pozostawiał po sobie nieprzyjemną, tłustą i lepką warstwę okluzyjną. Jak zawsze w takiej sytuacji obawiałam się, że może się to skończyć następnego dnia ogromnym wysypem. Na szczęście były to tylko obawy i na tym się skończyło - serum nie wywołało żadnego wysypu czy podrażnień.

Przechodząc do działania, serum wywiązało się w 100% z obietnic producenta. Na chwilę obecną jest jednym z moich ulubionych kosmetyków. Wspaniale nawilża i koi podrażnioną cerę, niweluje wszelkie zaczerwienienia, oraz nie dopuszcza do powstania suchych skórek. Ładnie rozjaśnia również cerę i dodaje jej blasku dzięki czemu wygląda zdrowo i przejrzyście. Nie jest to efekt mocnego wybielenia, jaki można zaobserwować po kremie typowo rozjaśniącym, ale mimo tego bardzo mi się podoba.

Innisfree The Green Tea Seed Serum

Dodatkowo zauważyłam, że serum świetnie radzi sobie również z wypryskami i stanami zapalnymi co bardzo mnie ucieszyło, bo nie ukrywam że latem mam z nimi zazwyczaj problem. Skóra zaczęła wolniej się przetłuszczać - wydzielanie sebum w strefie T zostało uregulowane. Cera wygląda dobrze przez co najmniej 5-6 godzin, gdzie wcześniej zaczynała się świecić już po dwóch!

Reasumując, serum z Innisfree jest świetnym produktem, który na prawdę zasłużył na swoją dobrą opinię wśród wielu dziewczyn. Nie bez powodu znajduje się aktualnie na pierwszym miejscu najlepszych kosmetyków marki, co można sobie sprawdzić na oficjalnej stronie. Myślę, że produkt nada się właściwie dla każdego typu cery - od suchej i wrażliwej po tłustą i problematyczną. Jak dla mnie to produkt niezastąpiony, który na długo zagości w mojej pielęgnacji. Serum możecie zakupić na Azjatyckim Zakątku w cenie 97 zł.

Innisfree The Green Tea Seed Serum


                                  PLUSY                                                            MINUSY

- Wydajność                                                                              - Pozostawia tłustą i lepką warstwę na skórze
- Opakowanie                                                                        
- Zapach !
- Dozowanie produktu
- Szybko się wchłania
- Świetnie nawilża oraz koi skórę
- Reguluje wydzielanie sebum
- Zapobiega powstawaniu wyprysków
i łagodzi stany zapalne
- Nie podrażnia, nie zapycha
- Delikatnie rozjaśnia cerę
i dodaje jej blasku oraz świeżości



MOJA OCENA: 



A wy dziewczyny? Znacie markę Innisfree? Co sądzicie o kosmetykach z ekstraktem z zielonej herbaty w składzie - stosowałyście kiedyś?