Weleda, Silnie nawilżające kosmetyki z serii Skin Food - masło do ciała oraz balsam ochronny do ust

Weleda, Silnie nawilżające kosmetyki z serii Skin Food - masło do ciała oraz balsam ochronny do ust


Hej dziewczyny,

W dzisiejszym wpisie chciałabym wam pokazać dwa, bardzo popularne kosmetyki z zielonej serii Skin Food, szwajcarskiej marki Weleda. Jest to moje pierwsze spotkanie z ich produktami pielęgnacyjnymi, dlatego gdy tylko przeczytałam że są naturalne oraz organiczne, to od razu zdecydowałam że z przyjemnością je przetestuję i opiszę dla was na blogu bo wydawały się być interesujące i warte uwagi.
W prawdzie rzadko sięgam po masła do ciała, ale zima sprzyja występowaniu wszelkiego rodzaju przesuszeń więc choć moja skóra na co dzień jest raczej normalna to nadal miałam co do niego dość spore oczekiwania, podobnie zresztą jak do masełka przeznaczonego do pielęgnacji ust które miało szersze pole do popisu ponieważ moje usta z kolei są spierzchnięte i trudne w pielęgnacji.

Czy kosmetyki dobrze się u mnie spisały i spełniły swoje główne zadanie którym jest super mocne nawilżenie? Jeżeli jesteście ciekawe, to zapraszam do dalszej lektury!


Co o kosmetykach pisze producent?






Weleda, Skin Food - Masło do ciała

Wykorzystując moc oryginalnego i dobrze znanego kremu Skin Food Weleda, nasze pachnące masło do ciała napełnia Twoją skórę wyjątkową kombinacją ekstraktów roślinnych. Bratek, nagietek i rumianek pomagają ukoić suchą skórę, a organiczne masło shea i masło kakaowe pozostawiają ją intensywnie odżywioną i miękką jak płatki kwiatów. Szybko wchłaniające się masło nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, zapewniając jednocześnie trwałe nawilżenie. Całkowicie naturalna kompozycja zapachowa zawiera nutę wyczuwalnej słodkiej pomarańczy, aromatycznej lawendy i benzoesu balsamicznego. Zalecany zwłaszcza do suchej i bardzo suchej skóry Rozpieszczaj swoją skórę od stóp do głów!

Działanie:

  • Długotrwała pielęgnacja bardzo suchej skóry
  • Wyjątkowo bogata, szybko wchłaniająca się formuła
  • Chroni skórę przed wysychaniem i zapewnia długotrwałe nawilżenie
  • Natychmiastowa ulga i komfort dla skóry

INCI:
Water, Helianthus Annuus Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Glycerin, Glyceryl Stearate, Citrate Butyrospermum Parkii Butter, Stearic Acid, Palmitic Acid, Pentylene Glycol, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Viola Tricolor Extract, Alcohol, Betaine, Carrageenan, Xanthan Gum, Lactic Acid, Glyceryl Caprylate, Sodium Lauroyl Lactylate, Fragrance, Limonene, Linalool, Benzyl Benzoate, Geraniol.






Weleda, Skin Food - Masło do ust

Długotrwała pielęgnacja bardzo suchej skóry. Wyjątkowo bogata formuła, która szybko się wchłania i jest łatwa w aplikacji. Chroni skórę przed wysychaniem i zapewnia długotrwałe nawilżenie.
Natychmiastowa ulga i komfort dla skóry. Do suchych, popękanych ust. Chroń swoje usta z Masłem do ust Skin Food!

Działanie:

  • Intensywne odżywienie i ochrona bardzo suchych ust
  • Chroni usta przed utratą nawilżenia
  • Natychmiastowa ulga dla popękanych ust
  • Tworzy ochronną barierę
  • Odpowiednie dla osób z nietolerancją glutenu

INCI:
Helianthus Annuus Seed Oil, Lanolin Alcohol, Cera Alba,  Glycerin, Viola Tricolor Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Alcohol, Water, Fragrance, Limonene, Linalool, Geraniol.







        Moja Opinia









Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała


Opakowanie

Balsam zamknięty jest w słoiko-podobnym opakowaniu wykonanym z białego, nieprzeźroczystego plastiku o pojemności 150 ml. Biorąc pod uwagę, że mówimy o produkcie przeznaczonym do pielęgnacji ciała, sądzę że to raczej niedużo ale oczywiście zależy to w głównej mierze od tego na jak wiele partii planujecie go nakładać. Szata graficzna produktu jest bardzo prosta, utrzymana w wyrazistych, zielonych kolorach co jest jedną z cech charakterystycznych całej serii Skin Food, w skład której wchodzi jeszcze masełko ochronne do ust o którym napisałam wam niżej, krem do pielęgnacji twarzy oraz krem do ciała o mniejszej pojemności.

Przy pierwszym otwarciu, po odkręceniu i zdjęciu wieczka ukazuje nam się zabezpieczenie w postaci srebrnej folii ochronnej. Jest to bardzo fajne rozwiązanie w przypadku kosmetyków naturalnych, które zawsze zachwalam bo daje pewność że produkt na pewno jest nowy oraz świeży aczkolwiek chciałabym zaznaczyć, że w tej sytuacji nie ma to aż tak dużego związku z terminem przydatności jak mogłoby się początkowo wydawać. Na naturalnych kosmetykach najczęściej nadrukowany jest słoiczek z określoną liczbą miesięcy, wskazującą przez jaki okres od momentu otwarcia można stosować dany produkt. W przypadku Weledy nie mamy jednak do czynienia z symbolem przydatności PAO, a zwykłą sprecyzowaną datą ważności, która widnieje na opakowaniach i najczęściej okres ten wynosi od 20 do 36 miesięcy, ale to oczywiście zależy od tego kiedy je nabędziecie.

Balsam aplikowałam głównie na nogi oraz bardziej przesuszone obszary takie jak kolana czy łokcie. Stosowany w taki sposób jest wbrew pozorom naprawdę wydajny i sądzę, że wystarczy mi na co najmniej pół roku, no chyba że zacznę go używać także na inne części ciała ale na razie nie mam takiej potrzeby. Bardzo żałuję, że producent nie dołączył szpatułki do aplikowania masełka, ponieważ nie za bardzo lubię wkładać palce do kosmetyków - jest to mało higieniczne, więc w tym przypadku używałam po prostu szpatułki która została mi po innym produkcie - mam ich naprawdę sporo bo w Korei to dosyć popularne rozwiązanie i często dołączane są do różnego typu kremów.


Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała


Konsystencja

Przechodząc do konsystencji,  jest bardzo treściwa, bogata i puszysta, trochę jak takie zbite, półtłuste masełko w lekko kremowym kolorze. Jak dla mnie jest naprawdę mega przyjemna, ale nieznacznie oporna w rozprowadzaniu, przynajmniej na początku ponieważ zostawia smugi. Po kilkunastu sekundach rozcierania - pod wpływem ciepła dłoni oraz ciała, tekstura balsamu staje się bardziej wygodna w nakładaniu i całkowicie niewidoczna, no chyba że nałoży się zbyt dużą ilość. Nie zdziwiło mnie to ponieważ w składzie jest wiele naturalnych maseł, a te z natury mają stałą konsystencję i topią się dopiero pod wpływem wyższej temperatury. Podejrzewam że w okresie letnim produkt będzie znacznie bardziej miękki i plastyczny, ale tak czy inaczej przy obecnych mrozach także nie mogę narzekać. Miałam kiedyś masło Shea oraz Kakaowe w czystej postaci i uwierzcie mi na słowo - o wiele łatwiej aplikować taki balsam zmieszany z innymi olejami, niż te które przed chwilą wymieniłam.

Balsam wchłania się po mniej więcej 10-15 minutach, pozostawiając po sobie wyczuwalną ale jednocześnie lekką warstwę okluzyjną, która jest nieznacznie lepka jednak nie na tyle żeby brudziła ubrania. Zapewnia ona skórze uczucie nawilżenia oraz dzięki swojej okluzji chroni ją przed nadmiernym odparowaniem wody z jej powierzchni. O ile w przypadku produktów do pielęgnacji cery warstwa okluzyjna zazwyczaj mi przeszkadza, to jeśli mowa o kosmetykach do pielęgnacji ciała - zwłaszcza takich które stosuję na noc po kąpieli, to nie mam nic przeciwko. Przy obecnych mrozach naprawdę ją doceniam bo fajne zabezpiecza moją skórę, która jest bardziej narażona na różne uszkodzenia czy obtarcia.

Ach, no i nie mogę jeszcze nie wspomnieć o zapachu! Jest bardzo świeży, intensywny i cytrusowy. Jak podaje producent, do nadania kosmetykowi aromatu zastosowano naturalne olejki eteryczne, dlatego nie jest on chemiczny czy drażniący, a bardzo odprężający! Aplikacja tego balsamu to prawdziwa przyjemność dla zmysłów!


Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała


Skład

Na oficjalnej, polskiej stronie Weledy można znaleźć zarówno angielskie INCI, jak i skład przetłumaczony w całości na język polski, przy czym przy poszczególnych składnikach podlinkowana jest podstrona która prowadzi do opisu każdej z wymienionych substancji znajdujących się w produkcie dlatego miałam bardzo ułatwione zadanie przy okazji pisania posta. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o którymś z nich to tam was odsyłam, ponieważ we wpisie starałam się skupić jedynie na właściwościach pielęgnacyjnych, pomijając dane które były mniej istotne z mojego punktu widzenia.

W składzie produktu znajdziemy takie substancje jak Woda, Olej z pestek słonecznika o działaniu nawilżającym, Masło kakaowe działające na skórę jak bariera ochronna zapewniająca jej równowagę, Gliceryna o właściwościach higroskopijnych wykorzystywana jako substancja nawilżająca, Stearynian glicerolu z kwasem cytrynowym - emulgator oraz emolient sprawiający że skóra staje się delikatna, jedwabiście gładka i miękka w dotyku, Masło shea pozostawiające na skórze cienką warstwę o właściwościach wygładzających która pomaga zatrzymać wilgoć, Kwas stearynowy zapobiegający nadmiernemu parowaniu wody ze skóry, Kwas palmitynowy czyli substancja wspomagająca stabilizację emulsji, Glikol pentylenowy o właściwościach nawilżających i stabilizujących, Ekstrakt z liści rozmarynu lekarskiego o działaniu tonizującym stosowany do pielęgnacji skóry zmęczonej i bladej, Ekstrakt z kwiatów rumianku pospolitego o działaniu łagodzącym i wspomagającym regenerację skóry, Ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego o działaniu wygładzającym, który także wspomaga regenerację, Ekstrakt z fiołka trójbarwnego tworzący na powierzchni skóry nawilżającą warstwę ochronną, Alkohol jako jeden ze składników stabilizujących i dezynfekujących, Betaina używana jako substancja nawilżająca gdyż uwalnia wcześniej wchłoniętą wodę, Carrageenan, Guma ksantanowa stosowana jako naturalny składnik żelujący i regulator lepkości, kwas mlekowy do regulowania wartości pH, Monogliceryd kwasu kaprylowego przywracający skórze naturalne lipidy, regulujący poziom nawilżenia, Laurynian mleczanu sodu o łagodnych właściwościach antymikrobowych, Naturalna substancja zapachowa pochodzące z mieszaniny olejków eterycznych, Limonen, Linalol, Benzoesan Benzylu oraz Geraniol.


Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała

Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała


Działanie

No ale teraz najważniejsze, czyli jak sprawdził się u mnie ten balsam. Te z was, które śledzą mnie od dłuższego czasu zapewne zauważyły że bardzo rzadko pojawiają się recenzję produktów do pielęgnacji ciała. Wynika to głównie z faktu, że o ile moja cera jest bardzo problematyczna, to skóra ciała normalna. Nie mam skłonności do przesuszeń na całej jej powierzchni, więc nie mam też potrzeby inwestować w kosmetyki pielęgnacyjne tego typu. Dlaczego więc skusiłam się na balsam z Weledy?

Odkąd borykam się ze skazą białkową to w kilku miejscach moja skóra jest bardzo sucha i ma skłonność do łuszczenia się, więc muszę ją obowiązkowo natłuszczać, zwłaszcza w okresie zimowym. Byłam bardzo ciekawa czy produkt ten sobie z tym poradzi i jak się okazało sprostał zadaniu w 100%. Balsam świetnie nawilża, chroniąc przy tym skórę przed zimnem. Sprawia, że staje się ona idealnie wygładzona, miękka i aksamitna w dotyku. Przyznam, że bardzo się z nim polubiłam i z ochotą nakładam go na ciało, nie traktując tego jak przykrego obowiązku, a coś co sprawia mi wiele radości bo wiem że świetnie zadba on o kondycję mojej skóry i dobrze ją renatłuści.

Nakładam go także po depilacji, ale tutaj mała uwaga - nie jest to raczej kosmetyk kojący ponieważ gdy mam jakieś podrażnienia po użyciu maszynki to wywołuje on delikatne szczypanie, więc w tej roli raczej go nie polecam, chociaż z drugiej strony jeśli stawiacie na inne, mniej inwazyjne sposoby pozbywania się zbędnego owłosienia to nie powinno być żadnego problemu i uczucia dyskomfortu.


Weleda, Skin Food - Masło, balsam do ciała


                Zalety                                                            Wady

- Dostępność                        - Szata graficzna
- Cena                                    - Nie nadaje się do stosowania na podrażnioną skórę po depilacji maszynką
- Zapach                       
- Certyfikat Natrue
- Wydajność
- Naturalny i organiczny skład
- Nie testowany na zwierzętach
- Przyjemna i puszysta konsystencja
- Pozostawia lekką warstwę okluzyjną,
  która zabezpiecza skórę
- Bardzo dobrze nawilża i renatłuszcza
- Sprawia że skóra staje się wygładzona,
  miękka i aksamitna w dotyku
- Dosyć szybko się wchłania i nie brudzi ubrań
- Długi termin przydatności

MOJA OCENA:










Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food


O ile moja skóra na ciele nie jest z natury sucha, to usta są wręcz tego przeciwieństwem bo nie ma dnia żebym nie miała jakichś suchych skórek gdy nie nałożę wcześniej nawilżającego preparatu, a że mam ogromną słabość do matowych pomadek to jest to całkiem spory problem bo zazwyczaj podkreślają złą kondycję ust, dlatego gdy tylko dostałam ten balsam to od razu zabrałam się za jego testowanie mając nadzieję że temu zaradzi!

Balsam zamknięty jest w kartonowym opakowaniu, które zabezpieczone jest ochronnymi naklejkami, tak więc mamy pewność że produkt znajdujący się w środku jest całkowicie nowy i nieużywany. Podobnie jak miało to miejsce w przypadku balsamu, to i tym razem szata graficzna jest w odcieniach ładnej zieleni, co dosyć fajnie ułatwia rozróżnienie kosmetyków o silnych właściwościach nawilżających, które idealnie nadają się na zimę od innych linii pielęgnacyjnych znajdujących się w asortymencie marki Weleda.

Balsam znajduje się w tubce o pojemności 8 ml - trudno mi powiedzieć czy to dużo czy mało, ponieważ tak jak wyżej - to kwestia bardzo indywidualna. Mam znajomą która jest w stanie nakładać balsam ochronny kilka razy dziennie, natomiast ja aplikuję go tylko wieczorem oraz zdarza się że w czasie spacerów z psem, gdy jestem dłużej na zewnątrz, jest mróz i nie mam nałożonej kolorowej pomadki. Balsam ma mega błyszczące wykończenie, które jest lepkie i wyczuwalne - nie za bardzo w moim typie, przynajmniej do noszenia na co dzień, ale osobom które lubią błyszczyki powinno przypaść do gustu. Balsam dosyć wolno się wchłania więc jeżeli chce się go potraktować jako produkt nakładany na dzień to trzeba uważać żeby nie zabrudzić szalika bo to bardzo możliwe przy takiej konsystencji. Jest ona ciężka, treściwa, tłusta - przypomina mi wazelinę, ale to dobrze bo dzięki temu świetnie zatrzymuje w skórze nawilżenie i zapobiega ich wysychaniu. Zapach masełka do ust jest bardzo delikatny, ale wyczuwalny, jednak bardziej neutralny i nie tak przyjemny jak w przypadku balsamu do ciała.


Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food

Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food


Co znajdziemy w składzie? Tym razem na pierwszym miejscu mamy od razu nawilżający Olej z pestek słonecznika będący dobrym nośnikiem substancji aktywnych, następnie Alkohol lanolinowy, wosk pszczeli który dzięki cienkiej powłoce pozostawionej na skórze chroni ją przed wysychaniem, Gliceryna o właściwościach higroskopijnych i nawilżających, Ekstrakt z fiołka trójbarwnego tworzący na powierzchni skóry nawilżającą warstwę ochronną, Ekstrakt z liści rozmarynu lekarskiego o działaniu tonizującym, Ekstrakt z kwiatów rumianku pospolitego który łagodzi i wspomaga regenerację, Ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego o działaniu wygładzającym, Alkohol pełniący rolę dezynfekującego stabilizatora, Woda, Naturalna kompozycja zapachowa składająca się z mieszanki olejków eterycznych, Limonen, Linalol oraz Geraniol. Ponownie chciałabym w tym miejscu przypomnieć, że jeżeli chcecie poczytać więcej o którymś ze składników to możecie zajrzeć na oficjalną stronę producenta gdzie znajdziecie o każdym z nich nieco więcej informacji.

Przechodząc do działania, to i tym razem się nie zawiodłam, a balsam do ust całkowicie spełnił moje oczekiwania. Bardzo szybko doprowadza usta do ładu, a w trakcie jego stosowania nie ma mowy o możliwości pojawienia się jakichkolwiek suchych skórek czy innych przesuszeń. Stają się one gładkie, odżywione i maksymalnie nawilżone, a do tego bardziej napięte i jędrne. Kolejnego dnia po jego zastosowaniu, makijaż wygląda o niebo lepiej. Podczas stosowania masełka miałam pewność że nie muszę obawiać się o popękane czy spierzchnięte usta przy okazji dłuższych pobytów na zewnątrz w czasie mrozów. Jestem naprawdę mile zaskoczona i każdego dnia z chęcią sięgam po ten kosmetyk. Towarzyszy mi już od dwóch miesięcy, a tak na oko nadal pozostało około połowy, ale nie jestem w stanie tego dokładnie stwierdzić ponieważ tubka wykonana jest z nieprzeźroczystego plastiku. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić to jedynie do wbudowanego aplikatora, który jest cały utłuszczony przez wzgląd na to że nakłada się nim balsam. Trzeba pamiętać o regularnym czyszczeniu, ale taki już urok opakowań tego typu więc poza kwestiami estetycznymi jakoś bardzo mnie to nie razi.


Weleda, Masło ochronne, balsam do ust z serii Skin Food


                       Zalety                                                                   Wady

- Naturalny i organiczny skład                  - Mało higieniczny aplikator, trzeba pamiętać o jego czyszczeniu
- Cena                                                             - Szata graficzna
- Dostępność
- Wydajność
- Treściwa tekstura, dobrze zabezpieczająca usta
- Wykończenie podobnie jak w przypadku błyszczyku,
  więc nadaje się na dzień
- Certyfikat Natrue
- Długi termin przydatności
- Bardzo dobrze nawilża, natłuszcza i chroni usta
- Zapobiega pojawianiu się suchych skórek
- Zabezpiecza usta przed pękaniem i pierzchnięciem
- Wygładza je oraz sprawia że są bardziej napięte i jędrne

MOJA OCENA:



Podsumowanie

Bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać nową, naturalną oraz organiczną markę, która w dodatku jest naprawdę bardzo przystępna cenowo. Na początku nie spodziewałam się że oba kosmetyki, tak dobrze się u mnie sprawdzą, a tu proszę - okazało się, że w tak niskich cenach także można otrzymać dobre jakościowo produkty, które są warte polecenia!

Seria Skin Food idealnie nadaje się na obecną porę roku, gdy temperatury na zewnątrz nas nie rozpieszczają, a skóra wymaga dodatkowej ochrony. Balsam do ciała oraz masełko ochronne do ust, świetnie poradzą sobie z jej zabezpieczeniem dlatego warto się nimi zainteresować, nawet jeśli wasza skóra nie należy do suchych! Uwielbiam silnie nawilżające produkty, więc te z pewnością pozostaną ze mną na długi okres czasu bo stosowanie ich to prawdziwa przyjemność i również was do tego zachęcam! Marka Weleda posiada dwa certyfikaty - pierwszy Natrue związany jest z tym, że stosują naturalne składniki pochodzenia organicznego oraz nie testują na zwierzętach, natomiast drugi z nich, Vegan informuje o tym że kosmetyki nie zawierają takich substancji jak miód, pszczeli wosk, czy inne składniki pochodzenia zwierzęcego. Chciałabym jednak zwrócić waszą uwagę, że kosmetyki niekoniecznie muszą zawierać oba certyfikaty więc zawsze trzeba to dodatkowo sprawdzić i przykładowo seria Skin Food nie posiada ostatniego, bowiem mają w składzie między innymi pszczeli wosk czy lanolinę dlatego nie nadają się dla wegan.


W asortymencie marki Weleda znajduje się wiele innych kosmetyków, w tym do pielęgnacji twarzy, więc jeśli będę miała okazję to z pewnością jeszcze po coś sięgnę bo mają cudowne, naturalne składy a jak wiecie przywiązuję do tego bardzo dużą wagę. Kosmetyki możecie nabyć zarówno stacjonarnie, w takich sklepach jak chociażby Hebe, Super Pharm czy Empik, oraz online - poniżej podlinkowałam dla was kilka przykładowych miejsc.


Weleda, Masło do ciała z serii Skin Food:

Apteka Melissa ~ 70 zł (150 ml)
Apteka Olmed ~ 42 zł (75 ml)
Kopalna Zdrowia ~ 45 zł (75 ml)
Kopalnia Zdrowia ~ 27 zł (30 ml)


Weleda, Masło ochronne do ust z serii Skin Food:

Apteka Melissa ~ 30 zł
Apteka Gemini ~ 30 zł



Co sądzicie o tych kosmetykach dziewczyny? Znacie markę Weleda? Czy może podobnie jak ja jeszcze kilka miesięcy temu, słyszycie o niej dzisiaj po raz pierwszy? Używacie silnie nawilżających kosmetyków do ciała albo pomadek ochronnych do ust? :)