In Hair Hair tonic Korea Natural Cosmetics Review Whamisa

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Hej dziewczyny,

W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić wam kolejny produkt marki Whamisa, tym razem przeznaczony wyłącznie do pielęgnacji skóry głowy - mowa o ziołowej wcierce, której głównym zadaniem jest walka z wypadaniem oraz wzmocnienie cebulek włosowych. Brzmi zachęcająco? Jeżeli jesteście ciekawe, jak się u mnie sprawdziła to zapraszam!


Opis Producenta

WHAMISA Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Niezwykle odżywczy tonik przeznaczony do włosów potrzebujących wzmocnienia i energii do wzrostu. Opiera się na filtracie z owsa, bogatym źródle witaminy E, B1, B2, PP. Krzemionka zawarta w tym składniku znacznie wpływa na zmniejszenie wypadania włosów. Fermentowana woda ryżowa pobudza wzrost włosów, wygładza je i uealstycznia. Pobudzająco działa też wyciąg z cebuli, który ma również właściwości antyseptyczne, antyoksydacyjne i przeciwzapalne. Tonik polecany szczególnie w okresach osłabienia kondycji włosów.

Pojemność 60 ml.

Sposób użycia:
Niewielką ilość nanieść na umytą skórę głowy, masować opuszkami palców, nie spłukiwać.

Skład:
Lactobacillus/Avena Sativa (Oat) Kernel Ferment Filtrate / Lactobacillus/Rice Ferment Filtrate, Lactobacillus/Glycine Soja (Soybean) Ferment Filtrate, Hordeum Vulgare Seed Extract, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Vigna Radiata Seed Extract, Saccharomyces/Barley Seed Ferment Filtrate, Phaseolus Angularis Seed Extract, Allium Cepa (Onion) Bulb Extract, Lactobacillus/Sesamum Indicum (Sesame) Seed Ferment Filtrate, Lactobacillus/Coix Lacryma-Jobi Ma-Yuen Seed Ferment Filtrate, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Paeonia Suffruticosa Root Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Lactobacillus/Tumeric Ferment Filtrate, Salicylic Acid, Menthol, Aniba Rosaeodora (Rosewood) Wood Oil, Cedrus Atlantica Bark Oil.




Moja Opinia


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Z wypadaniem włosów borykam się tak naprawdę od bardzo długiego czasu, dlatego nie oczekiwałam od tego produktu cudów. Po prostu miałam nadzieję, że poprawi ogólną kondycję włosów u nasady i z takim też przeznaczeniem go stosowałam. Wcierka zamknięta jest w takim samym kartonowym opakowaniu, jak pozostałe produkty z linii do pielęgnacji włosów marki Whamisa, a różnią się jedynie detale - w tym przypadku kolor oraz występujący motyw kwiatów. Jest całkiem podobny do tego z esencji, jednak nie taki sam. Gdyby opakowania nie miały różnej wielkości to przyznaję, że ciężko byłoby je od siebie odróżnić. W prawdzie na tylnej części opakowania, tło zawsze jest w innym kolorze jednak kto zapamięta, który konkretnie produkt ma jaki odcień? Myślę, że bardzo niewiele osób, dlatego miło że grafiki na opakowaniach są od siebie inne.

Tonik zamknięty jest w niewielkiej buteleczce wykonanej z przeźroczystego, zaciemnionego plastiku w brązowym kolorze - zawsze chwalę takie rozwiązanie ponieważ dzięki temu, mniej stabilne składniki aktywne nie ulegają tak szybkiemu rozpadowi pod wpływem światła, jak ma to miejsce w przypadku opakowań wykonanych z bezbarwnego materiału.


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Do aplikacji służy atomizer w dosyć nietypowym kształcie, jednak bardzo wygodnie aplikuję się nim wcierkę na skórę głowy - jego strumień jest silnie skoncentrowany, dlatego wcierka nie rozpryskuje się na boki tylko pozostaje na skórze oraz co najlepsze, w ogóle z niej nie spływa, dlatego mogę spokojnie nałożyć pozostałe porcje wzdłuż przedziałka, i dopiero potem ją rozprowadzić nie obawiając się że ścieknie mi po twarzy bądź szyi, co nie ukrywam byłoby naprawdę irytujące. Wielu producentów, kompletnie nie zwraca na to uwagi i produkty, które jako aplikator posiadają jedynie niewielki otwór są niewygodne - w tym przypadku nie ma tego problemu ponieważ zastosowano bardziej inteligentne i przemyślane rozwiązanie. Dodatkowo, pompka zabezpieczona jest nakładką z półprzeźroczystego, mlecznobiałego plastiku. Nie da się jej łatwo zdjąć, dlatego jest świetnym zabezpieczeniem, jeżeli chcemy zabrać tonik ze sobą na wakacje i obawiamy się, że mógłby się rozlać podczas podróży.

Opakowanie ma pojemność 60 ml - to dokładnie tyle samo, co mniejsza wersja szamponu z Whamisy i nie ukrywam, że już podczas wyboru jej do testów miałam o to ogromne obawy i jak się okazało, całkowicie słusznie bowiem wcierka ta jest jednym z najmniej wydajnych produktów jakie kiedykolwiek u mnie gościły. Niestety, ale wystarczyła mi na jedynie dwa tygodnie stosowania. Wcierałam ją codziennie po uprzednim umyciu włosów - na jeden przedziałek potrzebowałam mniej więcej pięciu kliknięć pompką, więc dosyć łatwo zauważyć, że w stosunku do całej skóry głowy potrzebna była naprawdę spora ilość. Mimo wszystko, tonik bardzo łatwo się rozprowadzał i nie był oporny oraz nie plątał włosów, a także nie sprawiał że stawały się szorstkie. Masaż przebiegał zawsze bez problemu i przeprowadzałam go dopiero na sam koniec aplikacji - najczęściej trwał około 10 minut.


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Trudno powiedzieć mi coś więcej o konsystencji ponieważ buteleczka, mimo że przeźroczysta to jednak nie jest bezbarwna - w prawdzie wydaje się być mętna i bez koloru, jednak po odkręceniu buteleczki odnoszę wrażenie, że jest w brudnym, jasno żółtym odcieniu - przypomina mi to trochę świeżo wyciśnięty sok z imbiru. Jest wodnista i nietłusta - pozostawia na włosach osad, który po ich wyschnięciu staje się jednak niewidoczny. Zapach jest bardzo intensywny i ziołowy, oraz przywodzi mi na myśl aromat męskiej wody kolońskiej - naprawdę przypadł mi do gustu, dlatego ubolewam że wietrzeje tak szybko po aplikacji, jednak wiem że dla wielu osób mógłby być problemem, dlatego uspokajam - po kilku godzinach absolutnie nic nie czuć.

Skład tej wcierki, podobnie jak pozostałych produktów marki Whamisa jest organiczny - w tym przypadku w ponad 99%, oraz naturalny. I przez naturalny, mam na myśli że znajdują się w nim naprawdę same ekstrakty, co rzadko się zdarza ponieważ nawet do kosmetyków ekologicznych dodawane są różne substancje, które przedłużają ich trwałość oraz świeżość. Oczywiście są one nieszkodliwe oraz delikatne, najczęściej posiadające masę certyfikatów, ale nie zmienia to faktu że jednak są obecne. Ten produkt jest pierwszym, który nie zawiera absolutnie żadnego, co bardzo mnie cieszy, bo jak widać jeśli się chce to można i producenci, którzy ładują całą tablicę Mendelejewa do swoich produktów, zamiast iść po linii najmniejszego oporu, powinni brać przykład z tego kosmetyku i całej filozofii marki, bowiem konsumenci stają się coraz to bardziej świadomi i coraz rzadziej kupują produkty niskiej jakości. A to widać, właśnie po INCI na opakowaniach. Ale do rzeczy - co znajduje się w składzie toniku? Na pierwszym miejscu mamy fermentowane ekstrakty z żyta zwyczajnego, ekstraktu z ryżu, bakterie z rodzaju Lactobacillus, które wywierają bardzo pozytywny wpływ na organizm człowieka, następnie fermentowany filtrat z soi, ekstrakt z nasion jęczmienia zwyczajnego, ekstrakt z nasion soi, wyciąg z zielonej herbaty, ekstrakt z nasion fasoli złotej, ekstrakt z nasion fasolki Adzuki, ekstrakt z bulwy cebuli, ekstrakt z fermentowanych nasion sezamu, fermentowany ekstrakt z nasion Ma-Yuen potocznie znanej jako Łzawnica ogrodowa, a także wiele innych substancji. Przy końcu składu znajduje się kwas salicylowy oraz mentol, które ułatwiają wnikanie substancji aktywnych w głąb skóry.


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Jak oceniam działanie tej wcierki? Chyba nikogo nie zdziwię jeśli powiem, że fenomenalnie jednak mimo wszystko produkt ten nie dostanie ode mnie wysokiej oceny i już wam tłumaczę dlaczego.

Przede wszystkim największą jego wadą jest bardzo słaba wydajność, przez którą nie mogę wypowiedzieć się w takich aspektach jak ograniczenie wypadania włosów, czy przyspieszenie ich porostu bo dwa tygodnie, to najzwyczajniej w świecie za krótko i żaden produkt - nawet najlepszy, nie ma szansy dać efektów w tym zakresie, po tak krótkim czasie stosowania. Podczas aplikacji toniku, odczuwałam bardzo silnie mrowienie oraz chłodzenie skalpu, które było podobne do tego co w przypadku szamponu, jednak o wiele silniejsze, dlatego z całą pewnością mogę stwierdzić że wcierka świetnie odżywia skórę głowy, poprawiając krążenie oraz dotleniając cebulki włosów, co niewątpliwie jest pierwszym krokiem ku zdrowej skórze głowy i wzmocnieniu kosmyków.

Wcierka nie podrażniła mojej skóry głowy, jednak nie mam z nią obecnie większego problemu - szampon z powodzeniem unormował sytuację, dlatego tonik po prostu nie miał co w tym przypadku zdziałać. Zauważyłam za to bardzo duży wysyp małych baby hair, co było widoczne zwłaszcza przy linii włosów na czole. Obecnie są one znacznie dłuższe i nadal na swoim miejscu, więc mam nadzieję że w przyszłości wyrosną z nich ładne i długie włosy. Wpływu na przetłuszczanie nie odnotowałam, aczkolwiek wcierka od razu po aplikacji powodowała, że włosy wyglądały jakby były posklejane w nieestetyczne strąki - po wysuszeniu i ich przeczesaniu efekt ten mijał, jednak i tak wyglądały na mniej świeże, niż bez jej nałożenia i ostatecznie traciły również na objętości, dlatego podczas stosowania toniku nosiłam głównie upięte fryzury.


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic

Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


Reasumując, wcierka ta ma bardzo dobry i całkowicie naturalny skład, ale słaba wydajność znacznie ogranicza jej możliwości. Myślę, że można ją potraktować jako terapię uderzeniową, gdy skóra głowy jest w krytycznym stanie, jednak jedna buteleczka może nie wystarczyć dlatego najlepiej zaopatrzyć się od razu w co  najmniej dwie. Można również stosować ją jedynie na wybrane partie głowy - wtedy na pewno starczy na dłużej, ale w dużej mierze zależy to od tego ile będziemy jej nakładać. Nie mogę odmówić temu tonikowi świetnych efektów, ale pojemność naprawdę mogłaby być większa. Produkt dostępny jest na stronie sklepu Skin79Polska, w zakładce z Whamisy w cenie regularnej 159 zł, ale warto śledzić ich fanpage ponieważ często są promocje!


Whamisa, Organic Seeds Hair Scalp Tonic


                                    PLUSY                                                MINUSY

- Dostępność                                                                    - Mała pojemność oraz wydajność
- Szata graficzna                                                              - Brak wpływu na przyspieszenie porostu
- Zapach                                                                             oraz wypadanie włosów
- Naturalny, organiczny skład                                         - Włosy po aplikacji wyglądają na mniej świeże
- Aplikacja
- Wygodny atomizer
- Przyjemne, intensywne uczucie mrowienia
  i chłodzenia podczas masażu
- Odżywia skórę głowy
- Poprawia ukrwienie
- Dotlenia cebulki i wzmacnia włosy
- Wysyp małych baby hair
- Nie podrażnia

MOJA OCENA:



Co sądzicie o tym produkcie dziewczyny? Stosujecie wcierki do skóry głowy, czy uważacie że to zbędny element w pielęgnacji naszych włosów? :)


Powiązane artykuły

41 komentarze:

  1. Ostatnio mam fazę na tego typu produkty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! Obecnie naturalne produkty królują w mojej pielęgnacji :D Mam już tego tak dużo, że nie mieści się na półce w łazience i muszę upychać po kosmetyczkach... xD

      Usuń
  2. Wydajność produktu naprawdę jest słaba, jeżeli starcza on tylko na dwa tygodnie, bo rzeczywiście zbyt wielu efektów w tym czasie nie da się zobaczyć :') Osobiście nigdy nie stosowałam żadnej z wcierek do skóry głowy, bo wydaje mi się to niepotrzebne dla mnie :')
    Pozdrawiam 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zazdroszczę :P Przy moich cienkich i problematycznych włosach to konieczność, ale lubię produkty tego typu :D

      Usuń
  3. Szkoda, że wcierka okazała się być mało wydajna..

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że wypadnie trochę lepiej :( ale to nic- baby hair i wzmocnienie to też jakiś sukces ;)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Jak na 2 tygodnie stosowanie efekty są bardzo dobre i zadowalające.

      Usuń
  5. nigdy nie stosowałam żadnych wcierek ;)
    pozdrawiam cieplutko xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem maniaczką takich wcierek odkąd prawie wyłysiałam po jednej farbie do włosów ;-/Masz rację , dwutygodniowa terapia nie jest w stanie zrobić cudów.Trochę mnie zniechęca cena w tej wcierki bo istnieją dobre w rezolutnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to jaką farbę stosowałaś? :O Bo chyba żadna nie powinna dawać takich katastrofalnych efektów - byłaś może uczulona na któryś ze składników?

      Co do tańszych wcierek to stosowałam wiele drogeryjnych, które są popularne i polecane w blogosferze ale na mnie nie wywarły dobrego wrażenia :P Jestem chyba zbyt wymagająca hahaha :D

      Usuń
  7. ja cały czas walczę o długie i gęste włosy i szukam produktów, które mi w tej batalii pomogą ;) po obietnicach i cenie (w końcu za taką można już czegoś konkretnego oczekiwać) spodziewałam się efektu wow :D szkoda, że produkt nie do końca zdaje egzamin :) no i ta wydajność.... dwa tygodnie to niedużo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, tym bardziej że z natury jestem posiadaczką włosów cienkich i rzadkich :P Ten produkt nie do końca się u mnie sprawdził, dlatego jeszcze bardziej doceniam pozostałe produkty do pielęgnacji włosów z Whamisy, które szczerze pokochałam :))

      Usuń
  8. Chyba tym razem nie dla mnie, szczególnie że włosy po aplikacji nie wyglądają świeżo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy wyglądają mniej świeżo, ale nie oznacza to że od razu na nieumyte :P Po prostu tracą na objętości i są bardziej przyklapnięte, ale absolutnie nie są tłuste ;)

      Usuń
  9. Nie stosujemy takich wcierek i jakoś na razie nas do nich nie ciągnie :P
    Ale pewnie takie wzmocnienie by nam się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam koreańskie kosmetyki,jednak ta wcierka bardzo mnie rozczarowała i nie polecam jej :/

    chemiczna-pilotka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, stosowałaś ją? Może napiszesz coś więcej? Na długo Ci wystarczyła? :)

      Usuń
  11. Ja również mam problem z wypadaniem włosów, ale po przeczytaniu Twojej recenzji nie jestem pewna co do tego produktu. Opakowanie bardzo mi się podoba, ale szkoda, że wcierka nie jest wydajna. Niestety myję włosy rano i do pracy muszę raczej nosić rozpuszczone, więc nie mogłabym pozwolić sobie, by wyglądały mniej świeżo i nosić je upięte.
    Myślę, że nie wypróbuję tej wcierki, chyba, że skuszę się na wcieranie jej w włosy po całym dniu, by uzyskać trochę baby hair, ale czy to ma sens? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę wrażenie, że wszystkie opakowania z Whamisy mają tak piękną szatę graficzną, która niewątpliwie przyciąga wzrok :)

      Myślę, że wcieranie dla uzyskania baby hair ma sens, ale tylko w sytuacji gdy nie borykasz się z nadmiernym wypadaniem. Nie jestem jednak przekonana do wcierania toniku na nieoczyszczoną wcześniej skórę głowy :P

      Podczas masażu, wprowadzałabyś wgłąb skóry wszystkie zanieczyszczenia, sebum oraz kurz, które osiadły na włosach w ciągu dnia podczas pobytu na zewnątrz. Pozostaje chyba aplikacja jedynie w dni wolne - ale z drugiej strony nie jest powiedziane, że na swoich włosach zauważysz taki efekt. Moje są bardzo cienkie i delikatne, dlatego bardzo mocno odczuwają wszelkie osady czy obciążenia produktami pielęgnacyjnymi :D

      Usuń
  12. wow nie wiedziałam, że wcierki mogą mieć tak świetne składy! do tej pory sięgałam po wcierkę Jantar, ale czasami zdarzało się, że skóra głowy mnie swędziała. Przyznam się, że Whamisa interesuje mnie jako marka w sobie już od pewnego czasu, ale bardziej od strony pielęgnacji twarzy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również! To moja pierwsza wcierka, w której znajdują się absolutnie same naturalne ekstrakty - w dodatku pochodzenia organicznego :) Stosowałam kiedyś wcierkę Jantar ale nie widziałam u siebie żadnej różnicy - bardzo obciążała mi włosy i ogólnie nic nie dawała, więc po kilku opakowaniach sobie odpuściłam :P

      A jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, to mam podobnie - także interesuje mnie wiele produktów do dbania o cerę, zwłaszcza tych dla mieszanej i problematycznej :D

      Usuń
  13. Nigdy nie używałam tego typu kosmetyków :D

    Uśmiech dla Ciebie i miłego dnia! :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś bardzo regularnie sięgałam po wcierki, ale w ostatnim czasie kompletnie o nich zapomniałam. Przy stosowaniu na noc, Whamisa mogłaby się u mnie fajnie sprawdzić. Szkoda, że nie przyspiesza porostu, ale już dotlenienie cebulek i wzmocnienie włosów to duża korzyść!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przy dłuższym stosowaniu można by było odnotować szybszy porost włosów właśnie dzięki temu dotlenieniu cebulek przez pobudzenie krążenia, ale przy jednej buteleczce, która wystarczyła na dwa tygodnie nie było możliwości żeby zobaczyć różnicę :(

      Usuń
  15. Nigdy nie stosowałam wcierek i szkoda, ze ta nie wpływa na zmniejszenie wypadania włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcierki są świetnymi produktami przy problematycznej skórze głowy :)

      Usuń
  16. Ja mam straszny problem z wypadaniem włosów. Na razie nie zamierzam sięgnąć po ten produkt. :)
    MÓJ BLOG (klik)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z chęcią wypróbowałabym taki produkt, mimo iż jest niewydajny :D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam próbkę i jakoś po Twojej recenzji chyba sobie daruje jej użycie, chociaż może przy peelingu skóry głowy da radę i nie wpłynie na świeżość włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, świetny pomysł :) Po zastosowaniu peelingu, wcierka na pewno zadziała o wiele intensywniej na skórę głowy, ale nie wiem czy będzie w ogóle jakakolwiek różnica po jednokrotnej aplikacji :P

      Tak na marginesie, nie miałam pojęcia że ta wcierka jest dostępna również w próbkach xD

      Usuń
  19. Ja z wcierek, to używam tylko leków na receptę, skóra głowy to moje najbardziej newralgiczne, objęte łuszczycą miejsce i muszę o nią dbać ;) I niestety one też trochę pogarszają wygląd włosów, choć przy codziennym myciu jest raczej ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, też mam stwierdzoną łuszczycę ale objęte są nią tylko obszary podbicia u stopy oraz łokcie - dosyć łatwo sobie z nią radzę, ale mimo wszystko ślady pozostają :(

      Wiele wcierek obciąża włosy u nasady, bo ciężko przy aplikacji pominąć całkowicie kosmyki włosów - jedne robią to bardziej, inne mniej. W przypadku Whamisy raczej idzie to w kierunku mniejszego natężenia, ale przy rozpuszczonych włosach jest jednak zauważalne, dlatego zawsze je spinałam :P Muszę jednak dodać, że mam naprawdę cieniutkie włosy, więc jak coś się dzieje przy skalpie to zaraz to widać :D

      Usuń
    2. U mnie też to w sumie nie jest kłopotliwe, mam gorsze problemy więc się tym nie przejmuję, nie ma czym ;) a włosy ja też mam z tych cienkich i delikatnych :)

      Usuń
    3. Ale u mnie dochodzi jeszcze fakt, że są rzadkie i trzy na krzyż hahaha :P Mam bardzo mało włosów - zawsze marzyłam o gęstych (nawet jeśli cienkich) ale genów nie przeskoczę...pozostaje mi jedynie ratowanie się pielęgnacją zewnętrzną i wewnętrzną :D

      Usuń
  20. Ja bardzo lubię wcierki do włosów, żeby pobudzić ich wzrost i ogólnie, odżywić cebulki. Ale nie znoszę kiedy tego typu preparaty powodują przetłuszczanie czy oklapięcie włosów.
    Jeśli szukasz czegoś co da efekt puszystych włosów oraz powstrzyma nadmierne wypadanie, to polecam Ci wcierkę Loss Control InSight - naprawdę dobrze się u mnie sprawdza :)

    Pozdrawiam!
    www.evelinebison.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie kochana, ale kiedyś już sprawdzałam ten produkt i niestety nie podchodzi mi skład - nie jest naturalny i już na pierwszym miejscu znajduje się alkohol, a przy moim przetłuszczającym się skalpie, chyba nie tędy droga :P

      Wcierka z Whamisy jedynie delikatnie wpływa na włosy u nasady i nie ma tragedii, dlatego mogę jej to wybaczyć i podejrzewam że w przyszłości skuszę się jeszcze na kolejne opakowanie, bo bardzo się z nią polubiłam - no i ten przepiękny zapach xD

      Usuń
  21. Szkoda, że nie do końca się spisał :( Nie wiem jednak czy ten zapach przekonałby mnie do siebie, jantar mnie tym skutecznie zniechecił. Mam obecnie sporo produktów tego typu i chyba nie skuszę się na niego ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja mam łuszczycę, więc nie każdy produkt typu wcierka się u mnie sprawdza. Chyba mam ten produkt w wersji próbki, więc sprawdzę czy nic złego nie będzie się po nim działo.

    OdpowiedzUsuń