Moonshot, Cream Paint Lightfit - Kremowo pudrowe, płynne pomadki do ust

Opublikowano wtorek, 11 grudnia 2018

Moonshot, Cream Paint Lightfit



Hej dziewczyny!

Już dawno nie pojawiła się na moim blogu recenzja produktów do ust, dlatego w dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z wami moją opinią na temat płynnych pomadek koreańskiej marki Moonshot, która pojawia się na moim blogu po raz pierwszy dlatego zapewne większość z was nigdy wcześniej o niej nie słyszała. Przyznaję, że chodziły za mną odkąd po raz pierwszy ujrzałam je na profilu marki na Instagramie, jednak nim pojawiły się w sklepie Jolse były naprawdę trudno dostępne i w zasadzie nigdzie nie można było ich dostać, dlatego kiedy tylko zobaczyłam że wprowadzono je do asortymentu to bez wahania zdecydowałam się je przetestować. Moje oczekiwania względem nich były ogromne, ale czy pomadki dały radę je spełnić? Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do zapoznania się z wpisem!



Co o pomadkach pisze producent?




Pomadki marki Moonshot zapewniają matowy, kremowy kolor warg w delikatnych, naturalnych odcieniach.

Kolorystyka beżowych barw jest dostosowana specjalnie do azjatyckiego odcienia skóry, dając naturalny, świeży wygląd.

Dodatek wyciągów z kwiatu wiśni, róży adamaszkowej i ekstraktu z rumianku, sprawia że ich tekstura jest lekka i komfortowa oraz niewyczuwalna w noszeniu, a kolorowa powłoka którą pokrywają usta pozostaje bez zmian i jest równomierna.

Dzięki połączeniu olejków z technologią air-fit ich konsystencja chroni przed wysuszaniem oraz zważaniem się barwnika na ustach.

Są wielofunkcyjne i można je stosować zarówno w roli pomadek do ust, jak i różu do policzków.

Gdy zaczyna się je rozcierać, formuła stopniowo staje się pudrowa, co doskonale nadaje się do makijażu warg i policzków.





INCI:

Składy wszystkich pomadek znajdują się na stronie producenta >w tym miejscu<  i w zasadzie niczym się od siebie nie różnią z wyjątkiem zastosowanych  barwników na końcu, dlatego poniżej wklejam wam tylko zawartość pierwszej z nich.

Cream paint light pit M115 Coral Choe
Dimethicone, octyldodecyl neopentanoate, isododecane, silica, kaolin, diisostearyl maleate, petrolatum, dimethicone / vinyl dimethicone crosspolymer, beeswax, cyclopentasiloxane, trimethylsiloxysilicate , Polyethylene, synthetic wax, polyglyceryl-2 triisostearate, silica dimethysilylate, distearammonium hectorite, polyhydroxystearic acid, dextrin palmitate, propylene carbonate, fragrance, Acetic acid, triethoxycaprylylsilane, chamomile flower, damask rose flower, butylen glycol, purified water, cherry extract, 1,2-hexanediol, ethylhexyl glycerin +/- red No. 201, red No. 202 , Red No. 103 (1), Yellow No. 4, Yellow No. 203, Titanium Dioxide, Black Iron Oxide, Red Iron Oxide, Yellow Iron Oxide.








        Moja Opinia




Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


Płynne pomadki marki Moonshot występują oddzielnie i nie można niestety nabyć ich wszystkich w zestawie, co w mojej ocenie wcale nie byłoby takim złym rozwiązaniem ponieważ dostępna gama kolorystyczna nie jest zbyt duża i składa się jedynie z ośmiu różnych kolorów. Każda z pomadek zapakowana jest w kartonowym opakowaniu o srebrnym, metalicznym, chromowanym połysku z intensywnie różową, odznaczającą się linią u nasady i takim samym kolorem wewnątrz. Zewnętrzne opakowania są identyczne i jedyne co je od siebie odróżnia to nazwa i numer koloru na spodzie. Duży plus dla producenta za podanie dokładnych składów w języku angielskim na każdym z nich - choć nie są to produkty naturalne to mamy jasno pokazane, co dokładnie znajduje się w środku. Większość koreańskich producentów nie nadrukowuje pełnego INCI na kartonikach, a jeśli już to najczęściej w języku koreańskim, dlatego bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło. Jak wiecie, przywiązuję do tego dużą uwagę i gdy pomadki były jeszcze w drodze to już zaczynałam się martwić skąd wezmę dla was pełny skład, ale trochę za bardzo się pospieszyłam bo można je bez problemu znaleźć na oficjalnej stronie producenta.

Przechodząc dalej, opakowania pomadek wykonane są z plastiku i mają pojemność 9 ml, a ich design utrzymany jest w takich samych tonach, co w przypadku opakowań kartonowych jednak powierzchnia nie jest chromowana, a zupełnie gładka przez co ma o wiele silniejszy połysk i ładnie odbija światło, trochę niczym tafla zaparowanego lustra. Prezentuje się to mega nowocześnie i nie ukrywam, że choć jestem fanką bardziej tradycyjnych rozwiązań to akurat taka szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu. Kształt opakowań jest prosty i geometryczny, bez żadnych dodatkowych udziwnień. Napisy nie są nadrukowane, tylko wytłoczone podobnie jak wąski pasek u spodu, dzięki czemu widać odcień płynnej pomadki znajdującej się w środku, a także na tej podstawie można mniej więcej ocenić jej aktualne zużycie. Nie jest to może jakieś super rozwiązanie, ale biorąc pod uwagę że opakowania są nieprzeźroczyste jest to jedyny sposób aby sprawdzić ile produktu pozostało jeszcze w środku i jak dla mnie jest wystarczający.


Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


Na spodzie pomadek znajduje się czarna naklejka na której jest data ważności, a także data przydatności do użycia od momentu otwarcia i to właśnie nią należy się kierować jeśli chodzi o to jak długo możemy stosować dany kosmetyk. Byłam nieco zdziwiona ponieważ koreańscy producenci rzadko zamieszczają symbol PAO na swoich kosmetykach. W tym przypadku wynosi on aż 18 miesięcy, więc jest to wystarczająco długi okres aby bez problemu zużyć produkt.

Każda z pomadek jest okręcana i posiada aplikator w formie niewielkiej gąbeczki/pacynki pokrytej miłym i aksamitnym meszkiem, który rozprowadza kosmetyk nie pozostawiając przy tym smug. Pacynka ma nieco nietypowy kształt, jednak nadal aplikacja produktu przy jej pomocy jest wygodna - może nie jakoś szczególnie precyzyjna (nic nie przebije dobrze zaostrzonej kredki) ale przy odrobinie wprawy można sobie z tym poradzić. No cóż, taki już urok aplikatorów tego typu i zdaję sobie sprawę że posiadają zarówno zwolenników jak i przeciwników. Moje stanowisko względem nich jest dosyć neutralne, ale nie należą po prostu do moich ulubionych. Podoba mi się natomiast że u wylotu opakowania, tuż przed wyjęciem aplikatora można wyczuć przewężenie które zdejmuje nadmiar produktu z pacynki, a tym samym zapobiega przed nabraniem zbyt dużej ilości kremowej formuły.


Moonshot, Cream Paint Lightfit


Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


Pomadki Cream Paint LightFit są bez wątpienia produktami matowymi, jednak przez wzgląd na swoją kremowo - pudrową konsystencję wyglądają na ustach bardzo naturalnie i nie dają płaskiego efektu, dlatego idealnie nadają się na co dzień. Kolory nie należą do najintensywniejszych i absolutnie nie określiłabym ich mianem mega ciemnych, ale nie oznacza to że mają słabą pigmentację. Wręcz przeciwnie - pomadki, mimo że w większości jasne to jednak posiadają wyraziste odcienie które dobrze i równomiernie pokrywają usta i nie pozostawiają po sobie żadnych prześwitów.

Warstwa którą pozostawiają po aplikacji zasycha dopiero po paru minutach i nadal pozostaje wyczuwalna, jednak nie jest lepka i nieprzyjemna, a bardziej aksamitna i daje uczucie jakby zabezpieczała skórę ust przed wysuszeniem. Mimo tego nie określiłabym tych kosmetyków jako nawilżających, ponieważ pod koniec dnia nie odnotowałam żeby moje usta były w lepszym stanie. Ponadto nie wyglądają na ustach za dobrze gdy są przesuszone, zwłaszcza jaśniejsze kolory które potrafią naprawdę mocno podkreślić suche skórki. W przypadku ciemniejszych kolorów nie jest to aż tak zauważalne, ale te z kolei zaczynają już po mniej więcej godzinie, góra dwóch od aplikacji mocno się zważyć w wewnętrznej części ust i nie wygląda to najlepiej, dlatego tak ważnym jest aby przed nałożeniem tych pomadek zadbać najpierw o kondycję ust oraz ich właściwe nawilżenie, no i koniecznie pozbyć się suchych skórek aby uniknąć owych nieprzyjemności. Mam z natury dosyć suche usta, dlatego muszę o nie szczególnie dbać, zwłaszcza zimą jeżeli chcę ich nadal używać.

Pomadki te, przez wzgląd na swoją kremową teksturę nie zasychają w 100% i łatwo się je rozciera dlatego można z nimi wyczarować bardzo ładny efekt ombre, albo po prostu rozetrzeć aby uzyskać efekt delikatnej mgiełki. Ma to jeszcze swoją jedną zaletę, mianowicie są to produkty wielofunkcyjne! Dzięki temu, że tak dobrze się rozcierają i blendują pozwalając uzyskać płynny efekt przejść, to producent zaleca aby aplikować je również jako róż do policzków bądź cień do powiek! Powiem wam, że na początku nie miałam wcale takiego zamiaru ale ostatecznie stwierdziłam, że kolory są na tyle ładne że chyba powinna spróbować i wiecie co? Byłam oczarowana efektem! Te pomadki są wręcz idealne do wykonywania monochromatycznych makijaży, czyli takich w jednym kolorze.

Mam wrażenie, że ich trwałość jest znacznie lepsza gdy są aplikowane na powieki bądź policzki, ponieważ z ust znikają już po zaledwie sześciu, w porywach ośmiu godzinach co jest mocno średnim wynikiem, natomiast w pozostałych przypadkach wytrzymują na twarzy cały dzień bez blaknięcia czy wchodzenia w załamania. A, no i najważniejsze - przez to że pomadki całkowicie nie zasychają to nie zdały do końca testu białej chusteczki. Co to takiego? Mniej więcej kilkanaście minut po aplikacji sprawdzam czy produkt do makijażu ust pozostawia po sobie ślady, i w przypadku tych produktów wynik był pozytywny. W prawdzie nie brudziły szczególnie mocno, ale nadal pozostawiały po sobie widoczne ślady. Nie są to kosmetyki o szczególnie dużej trwałości, jednak tak długo jak nie będziecie nic jeść czy pić to przez co najmniej parę godzin pozostają w takim stanie, jak od razu po nałożeniu. Jeśli chodzi o zapach to jest chemiczny ale bardzo słabo wyczuwalny, więc raczej mi nie przeszkadza, ale też z niczym szczególnym się nie kojarzy.


Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


No dobrze, ale przejdźmy może do tego, jakie konkretnie odcienie składają się na dostępną gamę kolorystyczną pomadek z Moonshot.


#M115 Coral Chou - jak sama nazwa mówi to po prostu jasna, pomarańczowa pomadka z koralowymi poddtonami, jednak to co mi się w niej szalenie podoba to fakt, że nie jest neonowa, a bliżej jej do ciepłego nudziaka zmieszanego z różem. Bardzo ładny odcień, po który często sięgam.

#M116 Love Drunk - bardzo intensywny, jasny i mocno różowy odcień o chłodnym i bladym poddtonie. Trudny kolor, który nie będzie każdemu pasował. Kompletnie do mnie nie pasuje, więc jest to kolor po który sięgałam najrzadziej.

#M117 Hey Rosa - jeden z moich ulubionych odcieni. Jest to zgaszony, ciemno różowy kolor z domieszką fioletu przez co prezentuje się bardzo szykowanie i elegancko.

#M118 Red Mellow - jasna czerwień, o ciepłych tonach przełamana nutką lawendy, przez co straciła nieco na wyrazistości, jednak dla mnie to zabieg na plus bo jeśli zerkniecie do innych recenzji produktów do ust, to chyba w każdej z nich wspominałam że nie przepadam za taką czystą i soczystą czerwienią i rzadko po nią sięgam w codziennym makijażu.

#M211 Orange Lily - dosyć blady, pomarańczowy odcień który jest raczej neutralny więc powinien pasować bardzo wielu dziewczynom.

#M212 Pale Leaves - kolejny kolor który zaliczam do swoich ulubieńców. Jest to jasny nudziak, który przypomina nieco pierwszy z opisywanych odcieni Coral Chou jednak w przeciwieństwie do niego ma znacznie bardziej zauważalną domieszkę różu i brązu.

#M811 Nudy Branch - jest to średni, ładny brąz o ciepłej, lecz zgaszonej barwie. Także zaliczam go do moich ulubionych kolorów.

#M812 Vintage Dress - ostatni odcień to brąz z domieszką brudnego różu i nutką pomarańczy. Jest jaśniejszy od poprzedniego i zaliczam go do grona typowych odcieni nude. Jest to dosyć neutralny kolor, więc powinien wyglądać dobrze w przypadku większości karnacji.


Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


Podsumowanie

Moje pierwsze spotkanie z marką Moonshot wypadło bardzo pozytywnie i mimo kilku zastrzeżeń do pomadek, nie mogę odmówić im dobrego działania. Dostępna gama kolorystyczna nie jest szczególnie duża, jednak kolory są dobrze przemyślane i prezentują się naprawdę pięknie, dając matowe a jednocześnie naturalnie wyglądające wykończenie na ustach, i nie tylko! W końcu nie można zapominać, że są to produkty wielofunkcyjne i choć ich główną funkcją jest makijaż ust, to bardzo fajnie sprawdzają się także w roli różów do policzków i płynnych cieni do powiek.

Gdyby tylko ich trwałość była lepsza, to niewątpliwie trafiłyby do grona moich ulubieńców jednak okres tych sześciu godzin przez które utrzymują się na ustach w nienagannym stanie to dosyć krótko ale nie na tyle żebym miała z nich zrezygnować bądź wam je odradzać. W moich oczach zalety zdecydowanie górują nad wadami dlatego śmiało mogę je polecić i sama z pewnością będę po nie jeszcze często sięgać.

Kosmetyki marki Moonshot nie zaliczają się do naturalnych, jednak sama marka również się jako taka nie reklamuje, dlatego nie oceniałam ich pod tym względem. Owszem, zawierają dosyć sporo silikonów, jednak nie ma tragedii i bardzo często zdarza mi się przymykać oko na składy kolorówki, zwłaszcza produktów do ust do których mam dużą słabość dlatego kompletnie mi to nie przeszkadza. Jeżeli wy również, chciałybyście się przekonać o działaniu tych pomadek na własnej skórze to można je zakupić w sklepie Jolse w cenie regularnej 18 USD~65 zł. Może nie należą do najtańszych ale ostatnio podczas promocji widziałam je za około 10 USD dlatego warto śledzić fanpage sklepu, gdzie na bieżąco informują o różnych nadchodzących wydarzeniach i rabatach, tym bardziej że na stronie producenta pomadki są znacznie droższe!


Moonshot, Cream Paint Lightfit

Moonshot, Cream Paint Lightfit


                                  Zalety                                                            Wady

- Dostępność                                               - Podkreślają złą kondycję ust i wszelkie suche skórki
- Pojemność                                                - Średnia trwałość do 6-8 godzin, znikają podczas jedzenia
- Wydajność
- Wygodna aplikacja
- Dostępna gama kolorystyczna
- Kremowo pudrowa konsystencja
- Długi okres ważności od momentu otwarcia
- Pełny skład podany na opakowaniu
- Nowoczesny i eleganci design
- Nie pozostawiają smug
- Komfortowe w noszeniu
- Pozostawiają aksamitną warstwę na ustach
- Zapewniają równomierne, mocne krycie
- Mają bardzo dobrą pigmentację
- Matowe wykończenie w naturalnym wydaniu,
  nie dają płaskiego efektu
- Idealne do wykonania ombre
- Nie blakną w ciągu dnia
- Łatwo się rozcierają, dając płynny efekt przejść
- Pomadki są wielofunkcyjne i można je
  także stosować jako róż do policzków
  oraz cienie do powiek

MOJA OCENA:



Co sądzicie o tych pomadkach dziewczyny? Lubicie produkty o takim pudrowo-kremowym wykończeniu? Podobają wam się odcienie? Który kolor najbardziej przypadł wam do gustu? A może nie macie w zwyczaju używać pomadek do ust? :)



Powiązane artykuły

68 komentarze

  1. Pod wpływem innych firm kosmetycznych widze, że oczekiwania co do trwałości się zmieniają :) 6 godzin to nie jest zły wynik :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda i wszystko zależy od naszych indywidualnych doświadczeń :D
      Mam pomadki które wytrzymują na ustach w nienaruszonym stanie przez cały dzień, dlatego jestem surowa jeśli chodzi o ocenę trwałości :P

      Usuń
  2. nie znam ich ale już mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Moonshot nie jest jakaś szczególnie popularna, więc to nic dziwnego :)
      Chociaż w ostatnim czasie, odkąd stała się bardziej dostępna to całkiem sporo dziewczyn decyduje się na ich produkty :D

      Usuń
  3. O zgrozo aktualnie brak w mej kosmetyczce takich pomadek. Kiedyś takową miałam hmmm chyba z lovely ale nie jestem pewna i strasznie przesuszala. Jestem ciekawa tych pomadek na mych ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tańsze z drogerii niestety tak działają i to głównie za ich sprawą matowe formuły kojarzone są z przesuszaniem ust. W tym przypadku nic takiego nie ma miejsca i tak długo jak usta są w dobrym stanie, to pomadki z Moonshot będą się ładnie na nich prezentować :)

      Usuń
  4. Już nawet na Instagramie pisałam Ci na temat tych pomadek i aż musiałam wejść na bloga, żeby coś więcej o nich poczytać <3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, te pomadki prezentują się rewelacyjnie, zwłaszcza odcień Hey Rosa! :)
    Myślę, że 6-godzinna trwałość spełniłaby moje oczekiwania.
    Z chęcią zajrzę na stronkę.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Hey Rosa jest totalnie w moim stylu i bardzo często po niego sięgam bo to jeden z tych bardziej wyrazistych odcieni :)

      Usuń
  6. Gapiłam się na nie na Jolse, ale stwierdziłam po co mi, mam pomadki o takiej konsystencji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam sporo płynnych pomadek, ale nie mogłam ich nie wziąć bo bardzo spodobały mi się dostępne odcienie i ich pudrowa tekstura widoczna na filmiku promocyjnym marki :))

      Usuń
  7. Przyznam, że z azjatyckcih kosmetyków to stawiam raczej na pielęgnacje. Kolorówka mnie nie przekonuje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie jest 50/50 :P Z kolorówką mam większy wybór ponieważ w przypadku pielęgnacji zwracam uwagę na to aby składy były jak najbardziej naturalne, natomiast przy kosmetykach do makijażu przymykam na to oko - oczywiście z wyjątkiem podkładu bo leży jednak na skórze przez cały dzień :D

      Usuń
  8. Wszystkie odcienie są cudowne, chociaż ja to staram się nie malować aż tak ust, Śliczne zdjęcia robisz

    tanajmniejsza.blogspot.com --> Klik

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak jeszcze w przypadku azjatyckich kosmetyków w pielęgnacji się trochę orientuję, tak kolorówka stamtąd to już dla mnie kompletna czarna magia. Nic o niej nie wiem, nic. Tym chętniej poznałabym te pomadki, bo mają nie tylko interesujący wygląd, ale i fają gamę kolorystyczną (na pewno coś bym dla siebie znalazła:)), no i więcej plusów niż minusów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem bardziej zorientowana w koreańskiej pielęgnacji niż makijażu, ale staram się cały czas poszerzać swoje horyzonty i wyszukiwać nowych, ciekawych marek. Tym sposobem udało mi się trafić właśnie na Moonshot i jak widać było to całkiem udane spotkanie :D

      Usuń
  10. Pierwszy raz spotykam się z tymi pomadkami. Nawet nigdzie mi się nie obiło o uszy :p Jak są matowe, to dla mnie - uwielbiam po prostu mat! Kolory są przepiękne i mi odpowiadają :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię matowe produkty do ust i w zasadzie w mojej kosmetyczce znajdują się wyłącznie pomadki o takim wykończeniu :D
      Nie znajdzie się nic błyszczącego, mam chyba jakiś uraz po tym gdy było to bardzo modne w gimnazjum xD

      Usuń
  11. Po pierwsze, piękne zdjęcia <3 Tych pomadek nie znam, ale mam w domu kilka pomadek płynnych i bardzo je lubię :) Są one dużo lepsze w porównaniu do błyszczyków, które są lepiące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, lepiej bym tego nie ujęła! Mnie też w błyszczykach irytuje ta ich charakterystyczna lepkość z którą nie da się nic zrobić :(
      Nie lubię mieć takiej wyczuwalnej warstwy, dlatego przez długi czas w ogóle nie malowałam ust - dopóki kilka lat temu nie odkryłam matów :D

      Usuń
  12. Jestem zachwycona zdjęciami, które wykonałaś! Jeżeli chodzi o markę to jej nie znam. Chętnie jednak to zmienię, ponieważ podobają mi się odcienie tych pomadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować te pomadki, póki są dostępne w asortymencie sklepu Jolse bo są raczej trudno dostępne z wysyłką do Polski i to w tak dobrej cenie :)

      Usuń
  13. OH... zdecydowanie bym je wszystkie przetestowała! Śliczne! Pozdrawiam! :))
    jelonkowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia<3 Najbardziej spodobał mi się kolor 118:) To moja ulubiona forma wykończenia pomadek ale niestety bardzo nie lubię jak podkreślają(czy też tworzą) suche skórki na ustach:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te pomadki akurat nie zaliczają się do tych, które tworzą suche skórki z niczego więc nie ma źle :D Po prostu jeśli usta są w złej kondycji to tego nie zamaskują, a sprawią że stanie się bardziej widoczne.
      W czasie ich stosowania najlepiej skupić się trochę bardziej na pielęgnacji ust (peeling+nawilżanie) żeby doprowadzić je do dobrej kondycji.
      Sama mam bardzo suche usta, dlatego używanie jakichkolwiek matowych pomadek zimą to dla mnie prawdziwe wyzwanie, ale także motywacja żeby się za nie odpowiednio wziąć i nie zaniedbywać :P

      Usuń
  15. Bardzo fajny wpis :) Przyjemne się czytało

    OdpowiedzUsuń
  16. szkoda że podkreślają suche usta, niestety to moja zmora :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja również, ale gdy zadbam o kondycję ust to pomadki sprawują się bez zarzutu i dają przepiękne wykończenie :)

      Usuń
  17. Zawsze bardzo takie lubiłam, chociaż przeszkadzało mi, że brudzą. W czasach liceum zawsze musiałam mieć taką przy sobie :) Bardzo mnie cieszy, że tyle azjatyckich kosmetyków pojawiło się na naszym rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowa formuła nie zasycha w 100% więc rzeczywiście mogą odrobinę brudzić, jednak tylko w minimalnym stopniu :)
      Akurat ta marka nie jest jeszcze u nas dostępna. Sklep Jolse ma swoją siedzibę w Korei oraz międzynarodową, darmową wysyłkę (płaci się jedynie 2,5 USD za numer do śledzenia) ale trzeba czekać kilka tygodni na zamówienie. Jest również kurier, jednak to już droższa opcja i jej nie polecam. Lepiej brać zwykłą paczkę ekonomiczną :D

      Usuń
  18. Ładne kolorki! Konsystencja tych pomadek wydaje mi się ciekawa, oryginalna, nie spotkałam się jeszcze z taką :) albo widziałam płaskie maty albo satynowe :)
    https://karik-karik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj, wykończenie jest pudrowe więc całkiem miła odmiana :)

      Usuń
  19. Bardzo podobają mi się te pomadki. Mają rewelacyjne odcienie, jednak ja raczej wolę róże i popielate barwy. Dla osób lubiących czerwień będą idealne.Wyglądają cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, dla mnie to bardziej pochodne beżów z domieszką innych barw o różnej tonacji - sama nie przepadam za czerwienią, a mimo tego gama kolorystyczna przypadła mi do gustu i to głównie z jej powodu zdecydowała się na ich przetestowanie :))

      Usuń
  20. Zimą nasze usta nie są w najlepszej kondycji :P Potrzeba nam mega nawilżenia a nie kolory :D
    Ale kolorki bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, skąd ja to znam :D Moje usta także są w gorszej kondycji w okresie zimowym więc w czasie stosowania tych pomadek musiałam trochę bardziej przyłożyć się do ich pielęgnacji bo trudno mi zrezygnować całkowicie z ich malowania na cały sezon jesienno-zimowy :D

      Usuń
  21. o wow, piękne kolory i opakowania. Urzekł mnie kolor 117 i 118 :) Szkoda, że podkreślają suche skórki, ale może warto dać im szansę i zastosować wcześniej balsam do ust? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej! Po zastosowaniu czegoś nawilżającego, gdy usta wracają do dobrej kondycji pomadki prezentują się bardzo ładnie dając świetne wykończenie :)
      Po prostu jeśli ktoś zdecyduje się na ich zakup to powinien być świadomy że jednocześnie musi zadbać o ogólną kondycję ust bo nie są to produkty które zamaskują mankamenty jak na przykład błyszczyki czy właśnie balsamy o których wspominasz :P

      Usuń
  22. od dwóch lat jestem wielką fankąmatu na ustach :) najbardziej lubię odcienie nude :) Twoje pomadki mają przecudowne odcienie idealne zarówno na co dzień jak i na jakieś wielkie wyjście :)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te pomadki to właśnie różne wariacje beżowych odcieni z domieszką innych barw, więc nie dziwię się że przypadły Ci do gustu kochana! :)

      Usuń
  23. Totalnie nie znam tej marki oraz ich pomadek czy innych kosmetyków kolorowych (o ile mają takie w ofercie). Przyznam jednak, że eleganckie, minimalistyczne opakowania bardzo mi się podobają, a każdy z kolorów jest w moim guście. Takie właśnie uwielbiam na co dzień, więc nie ukrywam, że z chęcią poznałabym się bliżej z tymi szmineczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, marka Moonshot ma bardzo wiele innych kosmetyków w ofercie. Ich asortyment jest ogromny i ciężko zdecydować się tylko na kilka rzeczy :P
      To marka typowo makijażowa, więc ciężko znaleźć tam pielęgnację.

      Usuń
  24. Tyle czytam o kosmetykach, ale dotychczas nie udalo mi się kupić żadnej koreańskiej kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam koreańskie produkty do ust. Są naprawdę zjawiskowe jak dobrze się trafi z marką :)

      Usuń
    2. Właśnie pomadki/tinty muszę sobie pomacać, a w mojej okolicy jest mało stacjonarnych sklepów z tego typu kolorówką.

      Usuń
    3. U mnie tak jest z ubraniami, ale kosmetyki zdecydowanie wolę kupować online :D
      Obawiam się, że marka Moonshot za szybko do nas nie zawita bo nie jest jeszcze tak popularna na świecie, ale może w przyszłości... kto wie :D

      Usuń
  25. Z firmą wcześniej się nie spotkałam, ale kolorki bardzo mi się spodobały *.*
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. widzę tam kolorek dla siebie, który chętnie bym przygarnęłą :D

    OdpowiedzUsuń
  27. przy suchych ustach w sumie zadne pomadki nie wygladaja dobrze... kolorki maja fajne. podobaja mi sie. nie sa przesadzone. niestety, ale nie pomadek czy blyszczykow do ust. pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekonieczne, są takie które dzięki cięższej i nawilżającej formule są w stanie to zamaskować :D

      Usuń
  28. Uwielbiam matowe pomadki do ust! Te mają przepiękne kolorki i proste, ale ładne opakowania - czyli to co lubię najbardziej. Na instagramie myślałam, że przedostatni numerek jest taki najbardziej mój, a tutaj widzę, że to jednak ostatni najbardziej wpisałby się w moją kolorystykę :)

    OdpowiedzUsuń
  29. bardzo ładne odcienie, najbardziej kusi mnie M115 :)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie znam tej marki, rzadko kiedy używam pomadek :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystko wygląda genialnie :) uwielbiam twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  32. Śliczne modne kolorki, 6 godzin trwałości to spoko wynik.
    Wszystkiego dobrego w 2019 roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, również życzę Ci udanego roku 2019! :D

      Usuń
  33. Na pewno wypróbuję któryś odcień :)

    OdpowiedzUsuń